Szczególnie ostro zareagował przewodniczący chadeków Manfred Weber. Oskarżył premiera Tsiprasa o stosowanie szantażu i prowokacje, niedotrzymywanie obietnic, okłamywanie zarówno Greków, jak i obywateli Unii. Oni to bowiem - jak mówił - będą musieli płacić za długi. Zwrócił też uwagę, że jedynie europejscy skrajni ekstremiści chwalą jego postawę.

„Otacza się pan niewłaściwymi przyjaciółmi” - mówił Manfred Weber. W imieniu frakcji konserwatywnej poseł Ryszard Legutko zarzucił Grekom, że chcą pomocy, ale chcą też decydować, na jakich warunkach. Namawiał, by zrozumieć, iż ten, który płaci, ten decyduje.

Także liberał Guy Verhofstadt krytykował grecką klasę polityczną odpowiedzialną - jego zdaniem - za zaistniałą sytuację. Wezwał premiera Tsiprasa do przedstawienia dokładnego harmonogramu reform, także w sprawach podatkowych, zniesienia przywilejów, zmniejszenia liczby urzędników i wyeliminowania korupcji. Tylko wtedy może liczyć na porozumienie - powiedział Verhofstadt.

W obronie Grecji stanęli zarówno socjaliści, jak i Zieloni. Bez Grecji - przekonywali - nie będzie Europy. Apelowali o racjonalne porozumienie. Ze strony Grecji - podkreślali - mają być reformy, z drugiej - restrukturyzacja długów i pomostowa pożyczka na przeżycie.

>>> Czytaj też: Grecki resort finansów szykuje się do wyemitowania alternatywnej waluty?