Bliski Wschód

Bliski Wschód

źródło: ShutterStock

Amerykańska narracja dotycząca Rosji opisuje ten kraj jako słabnącą potęgę, kierowaną przez zbyt ambitnego dyktatora, która w ostatecznym rozrachunku jest skazana na izolację i utratę globalnego wpływu. Okazuje się jednak, że bliscy sojusznicy USA tej opinii nie podzielają.

Należący do rządu Arabii Saudyjskiej Publiczny Fundusz Inwestycyjny, który ma duże udziały w największych państwowych spółkach spoza branży naftowej (w tym 47 procent udziałów w chemiczno-stalowym konglomeracie Arabia Basic Industries), rozpoczął ścisłą współpracę z Rosyjskim Funduszem Inwestycji Bezpośrednich. W efekcie Arabia Saudyjska, wraz z jej zagranicznymi partnerami, może zainwestować w Rosji nawet 10 mld dolarów. Chodzi przede wszystkim o wsparcie takich sektorów jak rolnictwo, opieka zdrowotna, handel, transport oraz nieruchomości. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Kirilla Dimitrieva, dyrektora Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich, w tym momencie zatwierdzono już siedem projektów inwestycyjnych.

Współpracę pomiędzy Arabią Saudyjską a Rosją zapoczątkowała wizyta księcia Mohammada bin Salmana (syna saudyjskiego króla Salmana) na Forum Ekonomicznym w Sankt Petersburgu. Podczas wizyty, książę Mohammad zaprosił prezydenta Władimira Putina do Arabii Saudyjskiej. W odpowiedzi król Salman otrzymał podobne zaproszenie od strony rosyjskiej.

Przywódcy Rosji i Arabii Saudyjskiej rzadko spotykają się twarzą w twarz. Saudyjczycy są głównymi konkurentami Rosji w branży naftowej Szczególnie teraz, gdy Moskwa walczy o swoje rynkowe udziały w Chinach. Obydwie strony znalazły się również po dwóch stronach barykady podczas licznych konfliktów, które dotykały region Bliskiego Wschodu. Arabia Saudyjska walczyła między innymi z syryjskim reżimem Baszara al-Assada, który był jednym z sojuszników Putina. Saudyjczycy są także wrogami Iranu, a Rosjanie odnowili niedawno kontrakt na dostarczenie Teheranowi rakiet S-300, co spotkało się międzynarodowymi sankcjami. Arabia Saudyjska to obecnie drugi największy odbiorca broni na świecie – importuje ją głównie od USA. Kraj ten nigdy jednak nie kupił broni od Rosji – drugiego co do wielkości eksportera.

>>> Czytaj też: Fasada prosperity i pożar w domu Saudów. Niepewna przyszłość Arabii Saudyjskiej

Jedną z przyczyn ocieplenia stosunków pomiędzy obydwoma krajami jest fakt, że Arabia Saudyjska potrzebuje pomocy przy budowie 16 elektrowni jądrowych. Stosowne porozumienie ustanawiające współpracę w tej dziedzinie zostało podpisane w Sankt Petersburgu. Saudyjczycy zwrócili się w kierunku Moskwy, gdyż nie mogli liczyć na pomoc Stanów Zjednoczonych, które starają się zapobiec nuklearnemu wyścigowi na Bliskim Wschodzie. Wizyta księcia Mohammeda w Rosji była doskonałą okazją, aby pokazać swoją bardziej elastyczną naturę, w przeciwieństwie do wielu innych proamerykańskich członków saudyjskiej rodziny królewskiej, takich jak choćby minister spraw zagranicznych Adel Al-Jubeir czy następca tronu Mohammed bin Nayef.

- Rodzina królewska jest rozczarowana prezydentem Obamą i jego polityką w regionie – napisał Bruce Riedel z Brookings Institution. Ustawianie się w pozycji zwolennika dywersyfikowania saudyjskich interesów poza Stany Zjednoczone, z pewnością przysporzy księciu Mohammedowi sporo popularności w kraju – dodał ekspert.

Zawoalowane ostrzeżenie dla USA było bez wątpienia jednym z głównych celów podróży saudyjskiego księcia do Sankt Petersburga Tak o tej wizycie napisał Abdurahman Al-Rashed, dyrektor państwowej telewizji Al-Arabiya, która jest silnie powiązana z saudyjskim establishmentem:

„Moim zdaniem najważniejszą cechą wizyty księcia Mohammeda w Rosji był fakt, że nie była ona czymś zwyczajnym; miała miejsce w czasie, gdy Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy podjęli decyzję o gospodarczym bojkocie Moskwy, nakładając na ten kraj sankcje za wydarzenia na Ukrainie. W tym czasie rząd Arabii Saudyjskiej wykonał niezwykły krok i postanowił zachować się odwrotnie: ożywić swoje stosunki z Moskwą, rozwinąć relacje biznesowe, i podpisać porozumienia w kluczowych dziedzinach, takich jak gazownictwo, technologie jądrowe czy tez wojskowość. To jedna z niewielu sytuacji, gdy Rijad przyjmuje opozycyjną linię w stosunku do Waszyngtonu. Ale powód jest jasny: Saudyjczycy, którzy przez 20 lat wspierali stanowisko Zachodu w sprawie bojkotu Iranu odkryli, że Waszyngton ich zdradził, i postanowił wejść w porozumienie z Teheranem bez uzgodnienia tego faktu ze swoimi bliskowschodnimi parterami”.

>>> Czytaj też: Nie tylko ropa. Oto najbardziej zaskakujące fakty o gospodarce Arabii Saudyjskiej

To właśnie poczucie zdrady doprowadziło Saudyjczyków do poszukiwania balansu, drugiego partnera, który posiada swoje żywotne interesy w Iranie. Być może krok wykonany przez księcia Mohammeda zapobiegnie również sojuszowi pomiędzy Kremlem a Teheranem. Minister obrony Iranu Hossein Dehghan odwiedził Moskwę w kwietniu, a tematem rozmowy ze swoim vis-a-vis Sergiejem Szojgu było rozszerzenie militarnej współpracy pomiędzy obydwoma państwami.

Władimirowi Putinowi z pewnością schlebia zainteresowanie ze strony głównych graczy z Bliskiego Wschodu. Rosja nie była „języczkiem u wagi” w regionie od czasu wojny zastępczej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. Teraz, zarówno Iran, jak i Arabia Saudyjska poszukują drugiego środka ciężkości, który stworzyłby przeciwwagę dla USA.

Co do Putina, to jest on gotów do współpracy z kimkolwiek, aby pokazać USA, że świat nie jest już jednobiegunowy, a Rosja jest siłą, z którą należy się liczyć. Jego sojusze są czysto sytuacyjne, a to zdecydowana przewaga jego reżimu nad Związkiem Radzieckim, który został ograniczony przez ideologię.