Brandon Waleriano z Uniwersytetu w Glasgow oraz Ryan Maness z Northeastern University rozpoczęli tą debatę na łamach magazynu „Foreign Affairs” 30 kwietnia tego roku. W swoim artykule napisali: „Putin nie jest tak silny, jak może nam się wydawać, a może nawet - co ważniejsze – niż sam może przypuszczać”. Eksperci twierdzą, że Rosja nie osiągnęła niczego wartościowego poprzez najazd na Ukrainę, sprzedaż broni Iranowi, wykorzystywanie eksportu surowców energetycznych do wywierania presji na kraje europejskie czy też prowadzenie cyberwojny przeciw swoim globalnym rywalom.

„Pozwolenie Rosji na realizowanie swoich regionalnych interesów doprowadziło do skutków, które przeczą jej własnym celom” – piszą Valeriano i Maness. „Dlatego właśnie dążenie za wszelką cenę do walki z rosyjskim zagrożeniem byłoby głupotą. Dalsze wspieranie zachodnich sojuszników i inwestowanie w alternatywne źródła energii i cyberbezpieczeństwo (w przeciwieństwie do cyberofensywy) będą prowadzić do utrzymywania stabilności w systemie międzynarodowym, na przekór użyciu siły przez Rosję”.

>>> Czytaj te: Zaskakujący sojusznik Putina. „Przyjaciele” USA uratują rosyjską gospodarkę?

Zdaniem specjalistów, wobec Putina należałoby zastosować podejście rodem z judo: to, co uważa on za swoje siły, trzeba wykorzystać przeciwko niemu i udowodnić jego słabość.
Słowa te wywołały natychmiastową odpowiedź Siergieja Aleksaszenko, byłego wiceszefa rosyjskiego banku centralnego, który nie należy do grona sojuszników Putina. Przestrzega on przed niedocenianiem siły tego człowieka na Kremlu.

„Putin zdaje się wierzyć, że Rosja, która ma mniejsze możliwości tzw. miękkiego oddziaływania niż Zachód, może użyć siły wojskowej do realizacji swoich celów. Błędem byłoby przypuszczanie, że prezydent Rosji nie będzie kwestionował integralności terytorialnej innych krajów w Europie czy Azji lub że nie będzie blokował nieustannych wysiłków Zachodu związanych z polityką wobec Iranu, Syrii czy Korei Północnej” – twierdzi Aleksaszenko.

Jego zdaniem, jeśli Putin i jego Rosja rzeczywiście są słabi, europejscy i amerykańscy liderzy powinni demonstrować ten fakt całemu światu i samemu rosyjskiemu prezydentowi.
Do dyskusji włączył się też Pavel Baev z Instytutu Badań nad Pokojem w Oslo (PRIO): według niego, rosyjska gospodarka raz po raz uderza o podwójne dno, a jej siła militarna słabnie.

„Putin zna niewygodne fakty o Kremlu, w którym aż roi się od drobnych konfliktów i nielegalnie zbitych fortun. Wie, że są granice jego wiarygodności. Autorytet Putina jest znacznie bardziej chwiejny niż się wydaje” – podkreśla Baer.

W jego opinii, Putin stara się jedynie wykorzystać pozostałości swojej przewagi militarnej, by utrzymać władzę. Choć Baer nie zgadza się z Aleksaszenko w kwestii relatywnej siły Rosji, podziela on jego pogląd, że Zachód powinien być bardziej zdecydowany w relacjach z Putinem.

W ubiegłym tygodniu do dyskusji na temat siły Putina dołączyły kolejne strony. Amanda Taub opublikowała długi artykuł na vox.com, który opera się na rozmowach z krytykami Putina. Autorka sugeruje, że Putin obawia się o swoją zdolność utrzymania się przy władzy. Mariya Snegovaya z Uniwersytetu w Kolumbii twierdzi z kolei, że Putin jeszcze długo nie da się pokonać i z dużym prawdopodobieństwem „będzie ryczał ponownie”. „Być może obecny system panujący w Rosji nie będzie stabilny w dłuższym terminie, ale jak mawiał Keynes, w dłuższej perspektywie i tak wszyscy umrzemy” – pisze Snegovaya.

Dla mnie ta debata ma dwa przygnębiające aspekty. Pierwszym z nich jest praktycznie powszechne stawianie znaku równości między Rosją i Putinem. W mojej opinii, samo w sobie jest to już odzwierciedleniem siły Putina: udało mu się sprawić, że wrogo nastawieni do niego ludzie utożsamiają go z krajem, którym rządzi. Jego oponenci mogą ignorować przytłaczającą przewagę Putina w sondażach (prawie 90-procentowe poparcie), ale faktem jest, że wielu Rosjan podziela już paranoję Putina dotyczącą globalnego spisku przeciw Rosji, a on sam z powodzeniem wykreował się na najlepszego obrońcę narodu.

Niezależnie od tego, czy Rosja jest silna czy słaba, z Putinem lub bez Putina, kraj ten jest postrzegany jako wrogi i niebezpieczny. Dyktator Kremla jest przerażający bez względu na to, czy jest odizolowany, czy też zdolny do siania spustoszenia na świecie. Takie postrzeganie jest dowodem na szczególne umiejętności perswazji Putina. Wciąż podsyca on poczucie zagrożenia i niepewności, a to działa na jego korzyść.

W ostatnią środę w rosyjskim mieście Ufa rozpoczął się szczyt krajów BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA) i Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Premier Indii Narendra Modi, prezydent Chin Xi Jinping i inni przywódcy tych krajów przyjechali, by spotkać się z Putinem.

>>> Czytaj też: Putin chce uderzyć w dolara. Namawia kraje BRICS do rezygnacji z amerykańskiej waluty

„To rekompensata za trwającą 18 miesięcy blokadę dyplomatyczną, za odwołany szczyt G-8 w Soczi, zadośćuczynienie dla przyjaciół, którym uniemożliwiono podróże na Zachód” – twierdzi Aleksander Gabuew z moskiewskiego Carnegie Center. To także próba podkreślenia wielkości Rosji i jej geopolitycznego znaczenia: zarówno z Putinem, jak i bez niego, Rosja sama opiera się próbom jej zmarginalizowania i powoli odpowiada na wszelkie agresywne ataki.

Taktyki stosowane przez Zachód wzmacniają pozycję Putina w oczach jego rosyjskiej widowni, udowadniają mu, że ma rację. Nawet w Europie niektórzy postrzegają go jako lidera pozaamerykańskiego świata. Trzeba wdrożyć dużo bardziej zróżnicowane podejście. Zachód musi znaleźć w Moskwie ludzi, którzy są w stanie rządzić Rosją po Putinie. Prawdopodobnie nie spotkają ich w zdyskredytowanym obozie opozycji. Trudno będzie prowadzić z nimi rozmowy, ale konieczne jest nawiązanie kontaktu i nakreślenie ogólnych ram działań.

Zachód musi też znaleźć sposób, by udowodnić zwykłym Rosjanom, że nie spiskuje on, by zdestabilizować i zniszczyć ich kraj. Złagodzenie przepisów wizowych i wspieranie handlu mogą wydawać się mało intuicyjną odpowiedzią na agresję Putina. Jego siła będzie jednak trwać tak długo, jak długo Rosjanie będą wierzyć w to, co mówi on o wrogim Zachodzie. Wypracowanie polityki, na której będą mogli skorzystać Rosjanie, ale nie reżim Putina, jest trudnym zadaniem. Ale łatwe rozwiązania będą tylko zamrażać konflikt i umacniać z natury słaby system rządów, który musi karmić się zewnętrzną wrogością, by przetrwać.