To nie podoba się tym spoza strefy euro, głównie Wielkiej Brytanii. Polska, jak wynika z nieoficjalnych informacji, zgodzi się, jeśli będą gwarancje, że pożyczka zostanie spłacona.

Chodzi o natychmiastowe kredyty, które pozwolą władzom w Atenach uregulować w tym miesiącu zobowiązania wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Europejskiego Banku Centralnego. Szacuje się, że Grecja potrzebuje jeszcze w lipcu 12 miliardów euro, w tym bardzo pilnie 7 miliardów euro.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis poinformował, że na dwustronne pożyczki nie zdecydował się żaden kraj eurolandu, dlatego należy skorzystać z funduszu ratunkowego. "To nie jest łatwe i bezproblemowe rozwiązanie, ale nie ma innego" - dodał wiceszef Komisji. Podkreślał, że Bruksela jest świadoma różnych zastrzeżeń państw spoza strefy euro. Dodał, że Komisja pracuje nad gwarancjami dla tych krajów, które uchronią je przed ryzykiem niespłacania przez Grecję pożyczki.

Decyzja w sprawie tymczasowej pożyczki musi zapaść w najbliższych dniach. W poniedziałek upływa termin spłaty przez Ateny pożyczki udzielonej przez Europejski Bank Centralny. Wprawdzie Grecja ma obiecany trzeci pakiet finansowy, do 86 miliardów euro, ale zanim pierwsze kredyty zostaną wypłacone, minie kilka tygodni. Najpierw Grecja musi przyjąć niezbędne reformy, a później dopiero ruszą negocjacje w sprawie warunków przyznania kolejnego finansowego wsparcia.

>>> Czytaj też: Dług miażdży grecką gospodarkę. Jaka przyszłość czeka Ateny?