Już po raz 12 z rzędu GUS poinformował, że w Polsce mamy do czynienia z deflacją, czyli spadkiem ogólnego poziomu cen. Oczywiście fakt, że mamy do czynienia z deflacją nie znaczy, że wszystko tanieje. W ostatnich 12 miesiącach najmocniej podrożały: łączność (1,4% r/r), restauracje i hotele (1,3% r/r), rekreacja i kultura (1,2% r/r) oraz edukacja (1,1% r/r). Więcej niż przed rokiem trzeba też płacić za dobra i usługi zaliczane do kategorii „zdrowie” (1% r/r) oraz „mieszkanie” (0,7% r/r). W większości przywołanych przypadków wzrosty są niewielkie, ale wyniki te i tak są wyraźnie wyższe niż ogólny wskaźnik deflacji sugerujący przeciętny spadek cen wszystkich dóbr i usług o 0,8% (r/r).

Z drugiej strony w czerwcu mniej trzeba było płacić za: transport (o 7,3% r/r, głównie za sprawą taniejących paliw), odzież i obuwie (0 4,8% r/r) oraz żywność, napoje i tytoń (o 1,2% r/r).

Koniec deflacji przed końcem bieżącego roku

Już niebawem deflacja zmieni się w inflację – wynika z lipcowej projekcja inflacji (NBP). Sugeruje ona, że w całym 2015 roku średni spadek cen będzie na poziomie 0,8%, a w kolejnym inflacja wyniesie już 1,5%.

Ciekawe dane publikuje też cyklicznie Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC), które co miesiąc przygotowuje prognozę dotyczącą możliwych zmian wskaźnika inflacji (obecnie deflacji). Opublikowany przez nich Wskaźnik Przyszłej Inflacji w czerwcu zanotował skromny wzrost. I choć do takiego ruchu doszło po raz trzeci z rzędu, to eksperci biura uważają, że presja na wzrost cen jest niewielka.

Wciąż są to więc prognozy pozytywne z punktu widzenia osób zadłużonych lub tych, które myślą o zaciągnięciu długu. Obie grupy mogą korzystać na rekordowo niskim koszcie kredytu hipotecznego, co skutkuje nie tylko niskim poziomem comiesięcznych rat, ale też wzrostem zdolności kredytowej, a więc kwoty, którą banki są skłonne pożyczyć. Niestety coraz więcej danych każe im przygotować się na stopniowo rosnący koszt kredytu. Z najnowszych prognoz wynika, że na pierwszą od dłuższego czasu podwyżkę stóp procentowych przyjdzie czekać do połowy 2016 roku.

892 zł miesięcznie za mieszkanie

Na koszty utrzymania mieszkania składają się m.in. koszty eksploatacyjne, wywóz śmieci, kanalizacji, energii i wody. Na podstawie tempa wzrostu cen można szacować, że dziś na utrzymanie mieszkania czteroosobowa rodzina wydaje 892 zł. Wynik ten jest identyczny jak przed miesiącem, a w perspektywie ostatnich 12 miesięcy podniósł się o skromne 8,9 zł – niby niewiele, ale w tym samym czasie ogólny poziom cen dóbr i usług spadł. Warto w tym miejscu zauważyć, że w dłuższym terminie koszt utrzymania nieruchomości rośnie przeważnie znacznie szybciej niż inflacja. Na przykład przez ostatnie 5 lat rachunki związane z mieszkaniem wzrosły przeciętnie o ponad 17%, podczas gdy inflacja w tym czasie wyniosła niecałe 8,4%, czyli wzrost ogólnego poziomu cen był ponad dwa razy mniejszy.