Rządowi zależy przede wszystkim na tym, aby uchodźcy, których przyjmie, nie traktowali Czech jako miejsca tymczasowego pobytu. Minister spraw wewnętrznych Milan Chovanec zwraca uwagę, że czeska strona sama będzie decydować, komu zaproponuje osiedlenie się. Dodaje, że chce, aby Kościół pomógł urzędnikom z wybraniem osób. Nie ukrywa, że strona czeska preferuje chrześcijan. Wynika to z faktu, że dużo łatwiej niż uchodźcy muzułmańscy asymilują się oni z lokalną społecznością .

Udział strony kościelnej będzie polegał również na zapewnieniu imigrantom zakwaterowania - najczęściej w pustych klasztorach lub innych kościelnych budynkach. Oprócz tego pracownicy kościołów postarają się o to, aby uchodźcy już w Jordanii czy Kurdystanie poznali czeskie realia i zaczęli uczyć się języka czeskiego.

Po przyjeździe do Czech imigranci najpierw trafią do obozu dla uchodźców, a po otrzymaniu azylu przeprowadzą się do gmin, które będą przygotowane na ich przyjęcie. Osoby dorosłe będą miały zagwarantowaną pracę.

>>> Czytaj też: Czesi chcą przyjąć 1,5 tys. uchodźców. Ale wybiorą ich sobie sami