Szefowie dyplomacji Polski, Rumunii, Chorwacji i Węgier zapewniali o wsparciu dla takiego pomysłu.

Formalna droga Czarnogóry do NATO została otwarta w 2009 roku. Spośród wszystkich państw-kandydatów do Sojuszu Północnoatlantyckiego to właśnie Czarnogóra jest najbliżej podpisania dokumentów akcesyjnych. Jednak nie wszyscy członkowie NATO są entuzjastami tego pomysłu.

Szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna przekonywał w Podgoricy, że Polska nie tylko popiera wstąpienie Czarnogóry do Sojuszu, ale także chce przekonać do tego inne kraje.

- NATO nie jest zdecydowane tak jak w przypadku Gruzji. Chcemy niektórych prominentnych członków zachęcić do tego zaproszenia. To ma głęboki sens, jeśli chodzi o sytuację na Bałkanach Zachodnich. To potwierdza stabilność bardzo trudnego regionu i otwiera go w stronę Europy - mówił Schetyna.

Niektóre kraje NATO stawiają też Podgoricy warunek, by wstąpienie do Sojuszu popierało znacznie więcej mieszkańców Czarnogóry niż obecnie. Minister spraw zagranicznych Czarnogóry Igor Luksić przekonuje tymczasem, że poparcie stale rośnie. - Sondaże sprzed kilku dni pokazują, że w referendum w tej sprawie wzięłoby udział 75-80 procent osób, a to bardzo dużo. Połowa byłaby za, a połowa przeciw. Osiągnęliśmy więc 50-procentowy poziom poparcia i jestem pewien, że w następnych dniach jeszcze go zwiększymy. Jestem pewien, że gdy ludzie lepiej zrozumieją, o czym mówimy, to większa liczba niezdecydowanych do nas dołączy - podkreślił Luksić.

Wejściu Czarnogóry do NATO sprzeciwiają się przede wszystkim mieszkańcy, którzy mają związki z sąsiednią Serbią i pamiętają bombardowania prowadzone przez Sojusz pod koniec lat 90. w czasie wojny w Kosowie.

Sama Czarnogóra była częścią Serbii, ale oderwała się od Belgradu w 2006 roku. Prócz otwarcia drogi wejścia do NATO, Czarnogóra w 2010 roku otrzymała oficjalny status kandydata do Unii Europejskiej.

>>> Polecamy: Białoruś chce 3 miliardy dolarów kredytu z EFSiR