Środki będą pochodzić z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020, a wnioski na ich wykorzystanie będą przyjmowane od 20 sierpnia do 2 września br.

dotacje będzie mógł się starać każdy, kto nie ukończył 40. roku życia, po raz pierwszy podejmuje próbę prowadzenia gospodarstwa, jest jego właścicielem nie dłużej niż 12 miesięcy od momentu złożenia wniosku i posiada odpowiednie kompetencje zawodowe. Jeśli wniosek przejdzie akceptację, gospodarz będzie mógł liczyć na bezzwrotną premię w wysokości 100 tys. zł. Ze wsparcia będzie więc mogło skorzystać ok. 30 tys. rolników. W ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007–2013 beneficjentów było 31 822.

>>> Czytaj też: Polska rosnącą potęgą w eksporcie produktów rolno-spożywczych

Kontrowersyjną kwestią pozostaje sposób wydatkowania pieniędzy. W opinii dr Renaty Mieńkowskiej-Norkiene, ekspertki ds. funduszy unijnych z UW, w regulaminie programu brakuje wytycznych dopasowanych do polskich realiów, które mogłyby generować wartość dodaną. – Większa część środków wykorzystywana jest na sprzęt, w tym m.in. drogie traktory. Szkoda tylko, że rzadko decydują się na polskie maszyny. Może trzeba mocniej przekonywać gospodarzy do inwestowania w krajowy sprzęt? Wtedy otrzymane pieniądze będą jeszcze mocniej napędzały gospodarkę – twierdzi Mieńkowska-Norkiene. Jej zdaniem rząd nie ma wystarczającej wiedzy na temat prawdziwych potrzeb rolników.

Rafał Chwedoruk, politolog z UW, zwraca uwagę, że środki płynące z Brukseli mogą być dobrą okazją do budowania lepszych relacji rządu z wsią. Prognozuje, że w nabierającej tempa kampanii parlamentarnej przedstawiciele PO będą za wszelką cenę unikać sytuacji, które mogą doprowadzić do konfliktu z rolnikami. – W tej materii możemy się spodziewać ostrożnej polityki. W kluczowych momentach rozmowy będzie prowadzić PSL – twierdzi Chwedoruk.