5 lipca, po dwóch latach od pierwszego wydania, ukazała się reedycja książki Yanisa Varoufakisa „The Global Minotaur: America, Europe and the Future of the Global Economy”. 20 lipca Amazon udostępnił dodatkowo BEZPŁATNIE dla użytkowników Kindle’a wstęp do tego wznowienia. Kilkudziesięciostronicowy pamflet nosi tytuł: „Europe after the Minotaur; Greece and the Future of the Global Economy”.

Nie bez powodu tekst jest dostępny za darmo. Chodzi o zapewnienie temu niebezpiecznemu dziełku jak najszerszego kręgu odbiorców. Mamy tu mieszankę prawdy, przekłamań, a wszystko podlane spiskowym sosem. Czyli to, co najbardziej lubi nieprofesjonalny odbiorca prac ekonomisty-polityka. W części dotyczącej Europy bardzo trafia do przekonania nieprzygotowanych czytelników antyniemieckość autora i sprowadzenie wszystkich kłopotów globalnej gospodarki, a szczególnie strefy euro, do braku tzw. Global Surplus Recycling Mechanism (GSRM). To – jak pewnie wielu pamięta – stara teoria Varoufakisa, na dodatek umocowana w empirycznych realiach regionalnych nierównowag. Ale tu twórczo rozwinięta jako świadoma strategia, która w warunkach braku możliwości konkurencyjnych dewaluacji zapewnić ma Niemcom przewagę konkurencyjną. Wstępem do tej strategii było zjednoczenie Niemiec i zawładnięcie przez nie rezerwuarem taniej siły roboczej w naszym regionie.

>>> Czytaj też: Najbardziej zadłużone państwa świata. Grecja powoli dogania Japonię

Jestem pewien, że ten tekst zostanie szybko przetłumaczony na polski i szeroko wykorzystany w nowych uwarunkowaniach politycznych. I znajdzie wcale niemałe grono wyznawców. Moim zdaniem już dziś w niektórych wystąpieniach ekonomistów i polityków w Polsce mocno pobrzmiewają nuty żywcem wyjęte z Varoufakisa. Według niego coś takiego jak problem Grecji w ogóle nie istnieje; jest za to fundamentalny problem konstrukcji euro – i szerzej globalnej gospodarki – nie do naprawienia bez rekonstrukcji mechanizmu likwidacji nadwyżek w wymianie międzynarodowej (GSRM), który wcześniej działał, ale został bezpowrotnie zniszczony przez kryzys 2008 r. (to tytułowy Minotaur właśnie).

Mamy do czynienia z niebezpiecznym tekstem, traktującym o realnym problemie, ale równocześnie pełnym uproszczeń i demagogii. Wymarzone narzędzie w rękach pewnej kategorii polityków.

Dla tych, którzy nie mają dostępu do rozdziału dopisanego przez Varoufakisa do jego obszernego „Minotaura”: streszczę w największym skrócie, ale wiernie, na czym polega praktyczny pomysł byłego ministra finansów Grecji na kryzys i naprawę strefy euro. Pominę przy tym szerszy aspekt, jakim jest wskazanie na Stany Zjednoczone jako jedynego instytucjonalnego gracza zdolnego dziś odtworzyć zbawczy mechanizm globalnego recyklingu nadwyżek, bo to temat na odrębną rozprawkę.

Otóż Varoufakis sposób na kryzys bankowy i zadłużeniowy w Europie ma taki:

1) EBC odpisuje bankom krajów deficytowych znaczącą część (a significant part) długu, jaki mają wobec niego;

2) EBC przejmuje na swój bilans część długów wszystkich krajów strefy euro równą co najmniej nominalnej wielkości długu dopuszczalnego traktatowo (60 proc. PKB). Transfer sfinansowany jest obligacjami EBC, które stanowią jego własne zobowiązania niegwarantowane przez kraje członkowskie. Kraje członkowskie nadal obsługują swoje długi, ale co najmniej ich część odpowiadająca dopuszczalnej wielkości traktatowej oprocentowana jest preferencyjnie i zabezpieczona obligacjami EBC.

To zdaniem Varoufakisa rozwiązuje skutecznie kwestię kryzysu bankowego i zadłużeniowego.

3) Kluczowy punkt jego propozycji to słynny surplus recycling mechanism, co naprawia strefę euro, uzupełniając ją o mechanizm korekty regionalnych nierównowag. Jak to działa? Jak to u Varoufakisa: prosto. Jest przecież Europejski Bank Inwestycyjny (EIB), instytucja z dużym niewykorzystanym potencjałem. Deficytowe kraje członkowskie, niemające środków na wymagany wkład własny do projektów finansowanych przez EIB, mogą go jednak sfinansować obligacjami zabezpieczanymi przez EBC. Kraje deficytowe pożyczają środki od europejskich i pozaeuropejskich krajów nadwyżkowych na drodze emisji obligacji gwarantowanych przez EBC, a następnie inwestują je z powodzeniem u siebie, czyli w regionach deficytowych. To jest to brakujące ogniwo, bez którego strefa euro skazana jest na zagładę.

Dlaczego to proste rozwiązanie nie jest wdrażane? Varoufakis nie owija w bawełnę: bo to złamałoby hegemonię Niemiec w Europie.

>>> Czytaj też: Dymek: Nie bądźmy hipokrytami ws. Grecji. Polska jest słabą gospodarką

Pomysł na uwspólnotowienie i monetyzację długu rządowego krajów strefy euro przez EBC jest ekonomiczną niedorzecznością. Redystrybucyjny mechanizm transferu przez EBC nadwyżek do krajów deficytowych zamienia bank centralny w instytucję poręczeniową. Co niby w bilansie EBC miałoby stanowić zabezpieczenia dla udzielonych gwarancji?

A jednak punkt wyjścia do obłędnej terapii, czyli sama diagnoza stanu regionalnych nierównowag, jest słuszna. Tyle że jedynym ekonomicznie poprawnym i akceptowalnym mechanizmem korekty nierównowag między krajami nadwyżkowymi i deficytowymi jest wyższa inflacja i szybszy wzrost wynagrodzeń w krajach nadwyżkowych niż deficytowych. I ten mechanizm już działa. Tyle że bardzo powoli. Jak ten mechanizm przyspieszyć, nie łamiąc zasad rynkowej gospodarki? Nad tym warto by się z pewnością pochylić. Ale bez karkołomnych intelektualnych wygibasów a la Varoufakis.