Zamknięcie na trzy tygodnie banków kosztowało grecki rynek trzy miliardy euro. Obroty w handlu spadły w tym czasie o 90 procent. Choć w poniedziałek otwarto banki w całym kraju, utrzymano ostre restrykcje finansowe. Powodują one kompletny zastój na rynku. Największe problemy dotyczą importu i eksportu produktów.

Według szacunków Stowarzyszenia Greckich Eksporterów, trudności w realizacji eksportu powodują straty w wysokości 80 milionów euro tygodniowo.

Przedsiębiorcy i handlowcy biją na alarm. Ich przedstawiciele spotkali się dzisiaj z członkami rządu. Domagali się zniesienia ograniczeń finansowych. W odpowiedzi usłyszeli, że kontrola kapitału musi zostać utrzymana w obawie przed załamaniem się systemu bankowego. Restrykcje mają jednak być stopniowo łagodzone, aby rynek mógł normalnie funkcjonować.

Kontrola kapitału ma być utrzymana w Grecji co najmniej przez 6 miesięcy. Jednak eksperci coraz częściej mówią, że sytuacja ta może potrwać nawet półtora roku.

Według szacunków MFW, paraliż bankowy i kontrola kapitału obniżą PKB w Grecji co najmniej o 8 mld euro.

>>> Czytaj też: Grecja, Rosja i teorie spiskowe. Czy Putin zdradził Ateny?