– To była niespodzianka – przyznaje Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ. W zeszłym tygodniu nieoczekiwanie dotychczasowego prezesa Ciechu Dariusza Krawczyka zastąpił Maciej Tybura. – O zaskoczeniu tym faktem najlepiej świadczy reakcja giełdy – dodaje Tomasz Kasowicz z DM BZ WBK. 23 lipca zaraz po otwarciu notowań akcje Ciechu potaniały o prawie 4 proc., do 65 zł (na koniec tygodnia kurs wzrósł do 70 zł).

Maciej Tybura, choć jest związany z Ciechem od roku – najpierw zasiadał w radzie nadzorczej chemicznej spółki, a od listopada pełnił funkcję członka zarządu – nie jest szerzej znany w branży. Obecni i byli menedżerowie firm chemicznych, których pytaliśmy o nowego prezesa Ciechu, niewiele umieli nam o nim powiedzieć. Dlaczego więc to właśnie on został szefem spółki? W opinii Kasowicza właściciel, czyli firma Jana Kulczyka, doszedł do wniosku, że po restrukturyzacji grupy, którą przeprowadził specjalista od tego rodzaju procesów, czyli Dariusz Krawczyk, teraz powinien nią kierować ktoś bardziej zaufany. – Tybura, choć to nie wynika z jego zawodowego życiorysu, najwyraźniej jest taką właśnie osobą. To przecież on, wkrótce po przejęciu Ciechu przez Kulczyka, zastąpił w zarządzie firmy Andrzeja Kopcia – przypomina analityk DM BZ WBK.

Tybura jest absolwentem poznańskiej Akademii Ekonomicznej (specjalistą od finansów firm), a także studiów podyplomowych MBA. Na początku kariery pracował w Grupie Hochtief i Wrozamecie, a następnie związał się z grupą KGHM. Zdaniem Kasowicza, chociaż nie pracował dotychczas w branży chemicznej, śmiało można o nim powiedzieć, że zna się na wydobyciu. – To Tybura, będąc wiceprezesem KGHM ds. finansowych, dopinał transakcję zakupu kanadyjskiej firmy Quadra i jej najważniejszego projektu w Chile. Dlatego rynek kojarzy go przede wszystkim z Sierrą Gordą – tłumaczy Kasowicz.

Tybura był zastępcą Herberta Wirtha przez cztery lata. Stanowisko stracił w 2012 r. na rzecz wspieranego przez Skarb Państwa Włodzimierza Kicińskiego. Prezes KGHM jawnie manifestował wtedy swoje niezadowolenie z odwołania Tybury, a rok później doprowadził do tego, że Kiciński stracił stanowisko z zarządzie. Jak mówi się nieoficjalnie, Tyburze proponowano wtedy powrót do miedziowego koncernu, jednak odmówił. – Cieszymy się, że teraz objął tak odpowiedzialną funkcję, ale jednocześnie dziwi nas, że tak długo musiał czekać na tego typu awans – zdradza anonimowo jeden ze współpracowników Tybury z KGHM.

Po co jednak prezesowi Ciechu doświadczenia w dziedzinie wydobycia? Kasowicz przypomina, że Jan Kulczyk od jakiegoś czasu zapowiada inwestycje wydobywcze w Afryce. – Być może Ciech będzie w nich uczestniczył, choć uważam, że z ekspansją powinien jeszcze zaczekać kilka lat – twierdzi analityk. Według niego najważniejsze zadania, jakie stoją obecnie przed nowo powołanym prezesem, to dokończenie procesu restrukturyzacji grupy, inwestycje w segmencie sodowym i organicznym, a także restrukturyzacja zadłużenia grupy, które, szczególnie w obecnym otoczeniu makroekonomicznym, jest wyjątkowo drogie.

Ciech jest po długim procesie restrukturyzacji, a przed nim realizacja przyjętej strategii – wyjaśnia Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Uważa, że teraz zarząd spółki będzie musiał się zająć kwestiami dostosowania do zmieniających się warunków, m.in. unijnych wymogów środowiskowych czy przyszłej umowy o wolnym handlu między UE a USA.

Tybura to etatowy członek rad nadzorczych. Zasiadał w nadzorze takich spółek, jak: PCC Exol, KGHM International, Telefonia Dialog, Pol-Miedź Trans, Walcownia Metali Nieżelaznych, PIGO. Wciąż należy do rad KGHM TFI i PHP Mercus (jest ich szefem) oraz Tauron Polska Energia.

>>> Czytaj też: Maciej Tybura zastąpił Dariusza Krawczyka na stanowisku prezesa Ciechu