Jest to Władimir Starkow, którego zatrzymano w zeszłym tygodniu w obwodzie donieckim na jednym z posterunków. Kierował on ciężarówką wiozącą amunicję, ponad 150 skrzyń, między innymi, z pociskami dla granatników. Teraz opublikowano nagranie przesłuchania, na którym przyznał się, że służy w Nowoczerkassku w obwodzie rostowskim, przy granicy z Ukrainą.

Jurij Tandit ze Służby Bezpieczeństwa poinformował, że w czasie przesłuchania zatrzymany powiedział, że rosyjscy wojskowi otrzymują potrójną zapłatę za służbę w Zagłębiu Donieckim, odbierane są im za to wszelkie dokumenty. Władimir Starkow miał też przyznać, że na wschodzie jest około 2 tysięcy rosyjskich - tak zwanych - doradców.

Wojskowi trafiają na Ukrainę przez niekontrolowany odcinek granicy, obecnie jest to ponad 400 kilometrów. Najczęściej są przewożeni w nocy. W maju Ukraińcy zatrzymali dwóch funkcjonariuszy rosyjskiego wywiadu wojskowego, Aleksandra Aleksandrowa i Jewgienija Jerfiejewa. Moskwa tradycyjnie zaprzeczyła, jakoby obecnie służyli oni w armii. 

>>> Czytaj też: Europejska odpowiedź na rosyjską "Armatę". Francja i Niemcy zbudują superczołg