Pakiet akcji w SABMillerze, największym browarze na świecie, to jedyne aktywo, które nie będzie wymagało pracy od Sebastiana Kulczyka. W pozostałych spółkach, które zostawił mu jego ojciec, będzie miał co robić - pisze "Puls Biznesu".

Jak czytamy w dzienniku, rodzinna sukcesja była dobrze przygotowana. Od 2013 roku było wiadomo, że następcą Jana Kulczyka w grupie inwestycyjnej Kulczyk Investments będzie jego syn, Sebastian. Półtora roku temu został on prezesem spółki, podczas gdy jego ojciec objął ster w radzie nadzorczej.

"Puls Biznesu" pisze, że teraz przed Sebastianem Kulczykiem wiele wyzwań. Jednym z niech jest zadbanie o zagraniczną ekspansję Ciechu, producenta sody kalcynowanej, którego wartość jest wyceniana przez giełdę na 3,7 miliarda złotych.

Większe wejście na zagraniczne rynki miał wspierać swoimi kontaktami jego ojciec. Dziennik zastanawia się, czy Sebastian Kulczyk będzie w stanie to robić równie skutecznie. Poza tym, dochodzą do tego jeszcze kontrowersje dotyczące prywatyzacji Ciechu, bo rozmowy w tej sprawie zostały nagrane przez kelnerów w restauracji "Sowa i Przyjaciele".

>>> Czytaj też: Cesarz odszedł, imperium żyje. Jak Jan Kulczyk budował swoje wpływy?