Ewa Kopacz powiedziała, że o decyzji Sebastiana Mikosza rozmawiała już z ministrem skarbu. Szef resortu zapewnił ją, że dwukrotnie spotkał się z prezesem LOT-u i że były to spotkania konstruktywne. "Nie wiem więc, jaki był szczególny powód , że prezes LOT-u zrezygnował" - powiedziała.

Premier Kopacz podkreśliła, że przewoźnik powinien pozostać w polskich rękach. "Nasz LOT to jest nasze dobro narodowe, mamy mieć swoją markę (...), to jest dla mnie najważniejsze" - powiedziała. Dodała, że inwestor powinien być dobrze przemyślany, a zawarta z nim umowa - korzystna dla firmy.

"W uzasadnieniu swojej decyzji prezes Mikosz poinformował, że misja powierzona mu 6 lutego 2013 roku się wyczerpała" - głosi komunikat LOT. Według spółki lotniczej, zadanie prezesa polegało na uratowaniu LOT-u przed bankructwem, wdrożeniu programu restrukturyzacji w ramach unijnej procedury publicznej oraz znalezieniu inwestora, dzięki któremu LOT w przyszłym roku wszedłby na ścieżkę rozwoju. "Po zrealizowaniu wszystkich powyższych zadań, Sebastian Mikosz zdecydował o zakończeniu swojej współpracy ze Spółką." - informuje LOT.

Ustępujący prezes będzie pełnił swoje obowiązki do 17 września. 

>>> Czytaj też: "Mission completed" czy rozczarowanie? Prezes LOT-u podał się do dymisji