Porównanie średniej długości życia, PKB na mieszkańca i dywersyfikacji gospodarek w ośmiu najmłodszych państwach świata pokazuje, że odzyskanie niepodległości okazało się dla nich wielkim rozczarowaniem.

Bieda

W sześciu z ośmiu państw, które jeszcze nie istniały na mapie świata przed 1993 rokiem, PKB per capita jest niższy niż globalna średnia na poziomie 15 048 dol. – wynika z danych Banku Światowego. W Sudanie Południowym PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej spadł o 23 proc. od 2011 roku. W sąsiednim Sudanie, wskaźnik ten wzrósł w tym samym czasie o 17 proc.

>>> Czytaj też: Sudan Południowy: Duże problemy najmłodszego państwa świata (analiza i zdjęcia)

Wyjątkiem w tym zestawieniu są Czechy i Słowacja. Ich PKB na mieszkańca wyraźnie przekracza średnią dla świata. Jest to przede wszystkim zasługa wstąpienia tych państw do Unii Europejskiej. Serbia, która stara się o członkostwo w europejskim klubie, też może pewnego dnia skorzystać z gospodarczych dobrodziejstw płynących z bycia częścią UE.

Krótkie życie

W najmłodszych krajach świata żyje się krótko. Jedynie w Czechach i na Słowacji, średnia długość życia przekracza 70 lat. W Sudanie Południowym, który zamyka ranking, przeciętni mieszkańcy umierają w wieku 55 lat. Ich długość życia zwiększyła się zaledwie o 1 rok od momentu zadeklarowania niepodległości w 2011 roku.

Niezdywersyfikowane gospodarki

Jedną ze wspólnych cech nowo utworzonych państw jest brak zdolności do utworzenia zdywersyfikowanej gospodarki.

Zaledwie w dwa lata po ogłoszeniu suwerenności, w bogatym w ropę naftową Sudanie Południowym, najmłodszym kraju świata, wybuchła wojna domowa. Konflikt wewnętrzny i spadające ceny ropy uderzają w jedyne źródło dochodów tego państwa. Od uzależnienia od ropy naftowej nie może też uwolnić się Timor Wschodni, mimo, że od jego odłączenia od Indonezji minęła już ponad dekada.

W Erytrei, która odłączyła się od Etiopii w 1993 roku, pieniądze przesyłane do kraju przez emigrantów pracujących za granicą odpowiadają za ponad jedną trzecią PKB. Z kolei na wyspiarskiej Republice Palau, dominującą gałęzią gospodarki jest turystyka. Tutaj gorszym problemem od uzależnienia od turystów może być jednak fakt, że wyspy Palau powoli zapadają się pod wody Pacyfiku.