Amazon w pakiecie z Clarksonem zatrudnił pozostałych prowadzących „Top Gear” – Richarda Hammonda i Jamesa Maya. Koordynowaniem projektu Amazona zajmować się będzie Andy Wilman, który pełnił tę samą funkcję pracując przy programie BBC.
Amazon odkrył karty w lipcu informując, że motoryzacyjny program będzie można oglądać w płatnym serwisie streamingowym Amazon Prime od przyszłego roku. Zatrudnieniem Clarksona był rzekomo zainteresowany również Netflix.

Brytyjskie media odkryły kilka szczegółów dotyczących kontraktu obu stron. Jeremy Clarkson, grający pierwsze skrzypce zarobi na współpracy z Amazonem ok. 46 mln dol. w ciągu trzyletniego kontraktu, obejmującego 36 odcinków. Na całość Amazon planuje wydać ok. 250 mln dol. Budżet pojedynczego odcinka wyniesie ok. 7 mln dol. Dotychczasowy pracodawca Clarksona – BBC – na odcinek przeznaczał ok. 1,5 mln dol.

Jeremy Clarkson zdążył już obrosnąć legendą, bo w BBC przepracował 27 lat, a od 2002 r. prowadził „Top Gear”. Na początku roku wdał się w awanturę z producentem programu Osinem Tymonem. Rozwścieczony faktem, że ten nie dopilnował, by ekipa mogła zjeść ciepły posiłek, miał wyzywać i uderzyć współpracownika.

Clarkson, uważany za postać bardzo kontrowersyjną początkowo nie poczuwał się do winy. Stacja, po zakończeniu wewnętrznego śledztwa rozstała się prezenterem. Lord Hall, dyrektor generalny BBC powiedział, że Clarkson ogromnie przyczynił się do rozwoju stacji, lecz to zachowanie „było nie do zaakceptowania”. – Nie można stosować jednych norm dla wielkich talentów, a innych dla zwykłych ludzi – mówił.
To nie pierwszy wybryk prezentera. W zeszłym roku dostał od stacji „ostatnie ostrzeżenie”. W jednym z programów wypowiedział kilka rasistowskich uwag, godzących w Azjatów, w efekcie stacja otrzymywała skargi. Innym razem wraz z ekipą musiał uciekać z Argentyny przez zamieszki. Tłum miały sprowokować tablice rejestracyjne jego samochodu – nawiązujące do klęski Argentyny w Wojnie Falklandzkiej z 1982 r. Sprawa sięgnęła ambasady Argentyny w Wielkiej Brytanii, która domagała się od stacji przeprosin. W 2011 r. BBC musiał (na wniosek ambasady Meksyku) przepraszać za to, że prowadzący na antenie wygłaszał uwagi o „niezdarnych” i „leniwych” Meksykanach.

Clarkson wyrzuceniu z pracy poświęcił felieton w brytyjskiej bulwarówce „The Sun”. Pisał wówczas, że cała ta sytuacja to wynik stresu. – Dwa dni przed zajściem lekarz powiedział mi, że mam na języku guza, który prawdopodobnie może być nowotworem. Zlecił mi natychmiastowe badanie – pisał Jeremy Clarkson. Dodał, że badania nie potwierdziły tej diagnozy.BBC jednocześnie postanowiło utrzymać w ramówce „Top Gear”, mimo, że program silnie kojarzony jest z twarzą Clarksona. Emisja nowych odcinków zaplanowana jest na przyszły rok, a poprowadzi je Chris Evans, brytyjski prezenter, znany z programów „Weekday Breakfast Show” czy „The One Show”.