Łukasz Bugaj

Łukasz Bugaj

źródło: Materiały Prasowe

Popyt wyhamował po serii niekorzystnych informacji z głównych gospodarek świata w postaci wskaźników PMI. Nie chodzi już tylko o spowolnienie wzrostu w Chinach, które dla nikogo nie jest zaskoczeniem. Aktualnie inwestorzy bardziej obawiają się faktu rozprzestrzenienia się tendencji do spowolnienia wzrostu na inne kraje, a nawet całe regiony gospodarcze. Dotychczas bowiem zadyszka Państwa Środka doskwierała głównie najbliższym azjatyckim sąsiadom Chin, teraz ogólną słabość zauważyć można było również w Europie i USA.

Praktycznie poza Niemcami większość istotnych krajów zaskoczyła negatywnie, na czele z USA, gdzie ważny wskaźnik ISM zniżkował do ponad dwuletniego minimum, a największy spadek zanotował kluczowy dla dalszych perspektyw komponent nowych zamówień. Warto też wskazać, że subindeks eksportowy znalazł się na bardzo niskim poziomie 46,5 pkt., dobitnie sygnalizując, że amerykańskie firmy mają problemy z popytem na swoje produkty za granicą.

Powrót awersji do ryzyka wsparciem dla cen złota.

Okres dynamicznych spadków cen akcji pokazał, że wartość złota jako ubezpieczenia na okres turbulentnych czasów wciąż jest widoczna. Tym samym powrót zniżek cen akcji w ostatnich dniach ponownie wspiera popyt na złoto, ale już w mniejszej skali niż obserwowano to wcześniej. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest relatywnie silniejsze zachowanie dolara w obliczu powrotu dyskusji o wrześniowej podwyżce stóp procentowych w USA. Dopóki dolar będzie wspierany możliwymi działaniami Rezerwy Federalnej, dopóty zwyżki cen złota będą ograniczone, nawet w obliczu zniżek cen akcji w ramach „awersji do ryzyka”. W tym kontekście ważne będą najbliższe dane z amerykańskiego rynku pracy, które mogą ostatecznie przekreślić szanse na wrześniową podwyżkę stóp. Wówczas inwestorzy przy słabszym dolarze mogliby z większym spokojem kupować złoto, którego cena cały czas pozostaje w krótkoterminowym trendzie wzrostowym.