Prezydent uważa, że trzeba jak najszybciej zakończyć - jak się wyraził - jałową dyskusję dotyczącą obecnej fali imigrantów. Jednocześnie zaznacza, że przyjęcie przez Słowację małej części uchodźców jest wyrazem solidarności.

Oświadczył, że Słowacji nie zagrozi przyjęcie takiej liczby uciekinierów, którzy będą stanowić kilka setnych procent całej populacji. Przypomniał, że już teraz na Słowacji są uchodźcy i obywatele tego kraju są w stanie żyć obok nich.

Andrej Kiska wyraził też przekonanie, że kwestia kwot nie jest rozwiązaniem całego problemu. Rozmowy o kwotach uznał za wielkie nieszczęście, które polega na tym, że znowu Unia Europejska jest dzielona na kraje starej i nowej Wspólnoty. Z drugiej strony, prezydent Kiska uważa, że nie powinno się już rozgrzebywać tego, kto jest za cały kryzys odpowiedzialny, bo takie zrzucanie odpowiedzialności również nie pomaga w znalezieniu rozwiązania.

Prezydent Słowacji przypomniał, że do momentu pojawienia się propozycji kwot temat kryzysu imigracyjnego w ogóle nie istniał w świadomości ani polityków, ani obywateli. Kategorycznie wezwał też do piętnowania rasizmu, neonazizmu i ksenofobii.

Na koniec zwrócił uwagę, że Unia Europejska powinna być aktywniejsza w walce z przemytnikami ludzi, a największe wsparcie powinny dostać zewnętrzne kraje strefy Schengen, które muszą sprostać największemu naporowi imigrantów.

>>> Czytaj też: Imigranci mają tydzień na opuszczenie Węgier