Daniną w wysokości 2,9 dol. za litr 35–45-proc. alkoholu, która ostatecznie weszła w życie w styczniu tego roku, zostały objęte tylko importowane trunki. Dane dotyczące sprzedaży polskiej wódki na Węgrzech za pierwsze półrocze 2015 r. potwierdzają obawy branży – eksport spadł.

Jak wynika z informacji Centrum Analitycznego Administracji Celnej, od stycznia do czerwca tego roku wyniósł 574 tys. l. Dla porównania rok temu, w analogicznym okresie, było to 719 tys. l. Producenci nie mają złudzeń, to efekt 30-proc. podwyżki cen zagranicznych wódek na półkach węgierskich sklepów.

– Ogólnie można powiedzieć, że rynek w tym kraju przeżywa ciężkie chwile – tłumaczy Grzegorz Ślak, prezes firmy Akwawit-Polmos, w której na eksport idzie 20 proc. produkcji wynoszącej 50 mln butelek w skali roku. I dodaje, że przewidując ten scenariusz, firma wycofała się jeszcze przed wejściem podatku z eksportu na Węgry.

– Skupiliśmy się na podboju innych krajów. Jak na razie z sukcesem. Notujemy dwucyfrowy wzrost sprzedaży wódki Krakus w Wielkiej Brytanii i USA. Oprócz tego zdobywamy klientów w Japonii i Chile – wymienia Grzegorz Ślak.

CEDC, producent m.in. Bolsa, Żubrówki, Soplicy, znalazł inne rozwiązanie. – Wprowadziliśmy w kwietniu ziołowy wariant naszej najlepiej sprzedającej się na Węgrzech wódki Royal. Podatek nie obowiązuje napojów na bazie spirytusu, które zawierają co najmniej siedem ziół, albo są odpowiednikiem lokalnej palinki (wysokoprocentowego alkoholu wytwarzanego np. z winogron).

Dzięki temu CEDC umocnił się na pozycji lidera. – Łącznie nasz wolumen sprzedaży stanowi aż 67 proc. udziałów całego rynku, dla porównania: firma na drugiej pozycji – Zwack Diageo – ma jedynie 22 proc. – komentuje Krzysztof Kouyoumdjian, dyrektor ds. relacji zewnętrznych w CEDC.

Węgry są trzecim pod względem wielkości rynkiem eksportowym polskich napojów spirytusowych na świecie, po Francji i USA. To, co się dzieje w tym kraju, przełoży się ogólnie na polski eksport trunków. A ten już w ubiegłym roku zmalał o 3 proc. do nieco ponad 49 mln l. W tym roku ten trend ma być kontynuowany.

– Spodziewane jest dalsze 2–3-proc. skurczenie się sprzedaży zagranicznej – szacuje Związek Pracodawców „Polski Przemysł Spirytusowy”.

Choć jeszcze dwa lata temu analitycy prognozowali stały około 10-proc. wzrost rok do roku w eksporcie. Prognozy w tym zakresie zniweczyło jednak nie tylko wprowadzenie podatku na Węgrzech.

– Spadki w eksporcie będą też konsekwencją 15-proc. wzrostu akcyzy na wyroby spirytusowe w Polsce w 2014 r. Doprowadziło to do wzrostów cen o 1,8 zł za pół litra wódki, co odbiło się na sprzedaży i zyskach branży. W ubiegłym roku wyniosły one już 100 mln zł wobec 400 mln zł rok wcześniej – tłumaczy Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców „Polski Przemysł Spirytusowy”.

W tej sytuacji firmy skupiły się na odzyskiwaniu krajowego rynku, na który kierują zdecydowaną większość swojej produkcji. Popyt na alkohole mocne spadł bowiem o 7 proc., do niecałych 3 l na osobę.

– Nastąpiło tym samym ograniczenie wydatków na promocję polskiej wódki za granicą oraz na zdobywanie nowych rynków zbytu. Brak reklamy, w sytuacji gdy swoje alkohole reklamują wytwórcy z innych krajów, znajduje odbicie w poziomach sprzedaży – zauważa Leszek Wiwała.

Przekonali się o tym dobrze eksporterzy do Stanów Zjednoczonych. W ubiegłym roku Amerykanie kupili 11,3 l polskiej wódki. Rok wcześniej było to 12,3 mln l. ©

>>> Czytaj też: To koniec Tesco w Polsce? Firma rozważa wycofanie się z Europy Środkowej i Wschodniej