W lipcu niemiecki eksport rósł znacznie szybciej od importu, dzięki czemu nadwyżka w handlu zagranicznym wzrosła do rekordowego poziomu 25 mld euro (28 mld dolarów). Poprzedni rekord wszech czasów ustanowiony w czerwcu b.r. wynosił 24,1 mld euro. Od początku 2015 roku największy wzrost popytu na niemieckie towary i usługi pochodził spoza strefy euro, czyli z obszarów, które posługują się inna walutą niż euro.

Od początku roku do lipca niemiecka sprzedaż do krajów Unii Europejskiej, będących poza blokiem wspólnej waluty, była o 8,3 procent wyższa niż w analogicznym okresie 2014 roku. W tym samum okresie wzrost eksportu poza UE zwiększył się o 7,9 proc. Najmniej (zaledwie 4,8 proc.) wzrósł eksport niemieckich towarów do krajów strefy euro.

Tańsze euro sprawia, że ceny towarów pochodzących z państw strefy euro stają się bardziej konkurencyjne. Nic więc dziwnego, że największa gospodarka bloku i największy eksporter - Niemcy, zyskują najwięcej na wzroście konkurencyjności całej strefy euro.

Dużym zagrożeniem dla globalnego wzrostu jest spowolnienie gospodarcze w Chinach, które grozi ograniczeniem popytu rynków wschodzących. Nie bez znaczenia jest też niepewność i oczekiwania na wzrost stóp procentowych USA. Dlatego niemieccy eksporterzy powinni być wdzięczni za osłabienie wspólnej waluty. Jednym z czynników mających wpływ na przecenę euro z pewnością są działania Europejskiego Banku Centralnego, które miały na celu przezwyciężenie recesji i ożywienie inflacji.

"Niemieccy eksporterzy powinni wysłać list z podziękowaniami do Mario Draghiego", powiedział Carsten Brzeski, główny ekonomista ING Diba AG we Frankfurcie. "Bez względu na doskonałą, wysoką jakość produktów niemieckich eksporterów, wyraźnie widać, że osłabione euro było jak specjalny pakiet stymulacyjny".