Ponad 200 mln za biznes zbudowany w 26 miesięcy. Jak się robi taki biznes? Kwota robi wrażenie

To nie kwestia kwoty, a czasu. Ten faktycznie jest imponujący. Nawet w mateczniku startupów, w Dolinie Krzemowej, uważa się to za oszałamiający wynik. Jestem zwolennikiem ekstremalnie szybkiego podejścia do biznesu.

Tak jak Uber?

Dokładnie. Ta firma działa w podobnym modelu – wchodzi bardzo agresywnie, rozwija się w wielu krajach jednocześnie. Fakt, w niektórych krajach wciąż pracują nad kwestiami prawnymi, ale to nie przeszkadza im się rozwijać.

Skąd biorą się tak wysokie wyceny startupów?

Liczy się strumień przyszłych przychodów. Zajmując pozycję lidera, przy rozważnych, przemyślanych krokach, firma może stać się warta 20 razy więcej. Wyceny startupów nie powstają na bazie ich aktualnych obrotów, ale w kontekście przyszłych zysków.

Młodzi startupowcy często mają zapał i chęci, ale im się nie udaje. Co jest najważniejsze w osiąganiu sukcesu startupowego?

Po pierwsze umiejętności i wiedza, po drugie odpowiedni inwestor z dobrym finansowaniem i szerokim networkiem. Rekomenduje się, aby do trzydziestego roku życia uczyć się od osób bardziej doświadczonych i wykwalifikowanych, aby w późniejszym okresie mieć możliwość wykorzystania zdobytej wiedzy. Osobiście na początku swojej drogi zawodowej zawsze wybierałem firmy, w których mogłem bardzo dużo nauczyć się od swoich przełożonych. Przebywając z szefem, obserwując go, poznaje się jego środowisko, korzysta z jego wiedzy. Ja wolę być pomocnikiem w „lidze mistrzów” niż królem strzelców w „ekstraklasie”. Zbudować i sprzedać biznes warty kilka milionów złotych jest bardzo trudne. Sztuką w biznesie jest jednak stworzyć i sprzedać biznes wart kilkadziesiąt czy kilkaset milionów.

Twierdzisz więc, że polskie szkoły nie uczą prowadzenia biznesu?

Wiele osób ocenia polską edukację biznesową jako dobrą. Ja jestem innego zdania. Na uczelniach zagranicznych ogromną wagę przykłada się do pracy w grupie oraz samej praktyki. Ktoś, kto kończy taką szkołę, jest dużo lepiej przygotowany do pracy w korporacji lub założenia własnego startupu. Za granicą panuje kultura pracy w grupie, dzielenia się pomysłami. Jeżeli komuś biznes nie wyjdzie, ludzie chcą zrozumieć genezę oraz historię porażki i wyciągać wnioski.

Bo Polacy chcą budować biznes samodzielnie?

W wielu przypadkach tak. Trudno nam delegować zadania, uważamy, że biznesy typu „one-man show” się powiodą. A to tak nie działa. Umiejętnie zarządzany zespół buduje zdecydowanie największą wartość.

Często też zapał i chęci przesłaniają potrzebę zarabiania.

Realny i dobrze skonstruowany plan finansowy to podstawa każdego biznesu. Jeżeli ktoś nie wie, na czym chce zarabiać i jaki jest jego docelowy model biznesowy – prędzej czy później czeka go porażka.

Wielu inwestorów w Polsce narzeka, że nie ma ciekawych projektów, w które mogliby włożyć pieniądze.

Zarówno liczba dobrych pomysłów, jak świetnych przedsiębiorców jest bardzo ograniczona. To, że Polacy są kreatywni, nie znaczy, że potrafią dobrze prowadzić biznes. Zarówno pomysł na firmę o odpowiednim modelu biznesowym, jak i uzdolniony „Founder” należą dzisiaj do dóbr rzadkich.

Jest aż tak źle?

Mamy wiele dobrze wykształconych osób, ale bez odpowiedniego biznesowego doświadczenia. Dla pocieszenia powiem, że są miejsca na świecie, gdzie pod tym względem jest znacznie gorzej. Np. w Stambule czy Budapeszcie. Dwa miesiące szukałem kandydatów z odpowiednimi kompetencjami do prowadzenia Quandoo, aż udało mi się „wyciągnąć” szefa Ubera w Turcji. Teraz jest szefem Quandoo w tym regionie.

A jak szukać inwestora do naszego startupu?

Na pewno trzeba go szukać proaktywnie. Kluczem do pozyskania inwestora jest kompetentny, zgrany zespół, w który ten inwestor uwierzy. Trzeba mieć bardzo ambitny i zarazem realistyczny plan, o którego możliwości realizacji będziemy absolutnie przekonani.

Konserwatywni biznesmeni mówią, że biznes buduje się nie po to, by go komuś sprzedać.

Moja specjalizacja dotyczy największej fazy wzrostu, między początkiem biznesu a jego wyjściem poprzez M&A (fuzje i przejęcia) lub IPO (wejście na giełdę). W tym okresie buduje się największą wartość firmy, przy największym ryzyku porażki. Na przykładzie firm moich znajomych, jak również polskich i globalnych benchmarków można zaobserwować, że moment budowania największej wartości firmy występuje między „proof of concept” (działającym, sprawdzonym na rynku produktem lub usługą) a egzekucją skalowalności (możliwością dokonania szybkiej, globalnej ekspansji danego produktu lub usługi).

To w co jeszcze warto „wchodzić” teraz?

Czasy wielu udanych startupów powoli odchodzą do przeszłości. Branżę on-line czeka jeszcze 5-10 lat bardzo dynamicznego wzrostu, głównie poprzez przejście z desktop do mobile. Firmy internetowe stają się powoli dużymi korporacjami. Najlepszymi przykładami są Google, Facebook, Amazon, LinkedIn czy nasze lokalne Allegro. To powoduje, że trzeba mieć odpowiednią ilość gotówki, by z nimi konkurować. To naturalne. Udało nam się zagregować zakup biletu lotniczego (momondo, skyscanner), zamawianie taxi (mytaxi, itaxi) czy zamawianie jedzenia (pizzaportal.pl, pyszne.pl). Obecnie jestem w fazie budowania bazy restauracji, która współpracuje z Quandoo przy rezerwacji stolików, tak jak hotele współpracują przy rezerwacji noclegu z booking.com. Jest 600 lokali gastronomicznych, które są partnerami Quandoo. Docelowo będzie ich ponad 1000 na początku przyszłego roku. Kolejne branże to agregacja usług beauty&spa czy sportu. Na tym rynku wciąż brakuje uniwersalnych platform do rezerwowania wizyt u fryzjera czy gry w squasha.

Jakie polskie marki internetowe mogą wkrótce zawojować świat?

Wierzę i kibicuję docplannerowi, czyli portalowi znanylekarz.pl. Mariusz Gralewski ma szansę wykonać jeden z najlepszych „exitów” w historii polskiego biznesu internetowego.

Dodatkowo czekam z niecierpliwością na wyniki ekspansji showroom.pl w Niemczech i Austrii. Z takim inwestorem jak Burda, twórcy platformy – Jasiek Stasz i Michał Juda – mają szansę polskim produktem podbić niemieckojęzyczne rynki!

Wiele mówiłeś o wadach i niewłaściwym podejściu do biznesu startupowego. A jakie mamy zalety, przewagi nad innymi?

Mamy bardzo dobrych informatyków. Z jednej strony świetnie wykwalifikowanych, z drugiej – dostępnych w racjonalnej cenie. Polska branża internetowa jest dziś na wysokim poziomie. Banki mają najnowocześniejsze aplikacje, gdyż od razu płynnie przeskoczyły w latach 90. do bankowości elektronicznej. W punktu użytkownika w stosunku to rynków zachodnich, brakuje jedynie Amazon i Netflix, ale to również niebawem się zmieni, co zapowiadają obydwie firmy. Polska jest i będzie dużym rynkiem wewnętrznym, z prawie 40 milionami konsumentów i 7 dużymi aglomeracjami. Czas, abyśmy z naszymi lokalnymi biznesami on-line coraz śmielej wychodzili za granicę i korzystali proaktywnie z dobrodziejstw globalnego rynku. Czego życzę naszej gospodarce.