Pomimo tego rynkowego zawirowania, istnieje wiele ekonomicznych i technicznych przesłanek, z których wynika, że to bardzo mało prawdopodobny scenariusz.

„Rosja i OPEC rozmawiały o współpracy w zakresie obniżania wydobycia ropy już wiele razy w przeszłości, ale ich efekty były niezadowalające” – komentuje Nordine Ait-Laoussine, była minister energii Algierii.

„Rosja założyła, że gdy ceny ropy spadną, wówczas kraje OPEC znajdują się w gorszej pozycji, co skłoni ich do obniżenia produkcji, tak jak robili to zawsze” – dodaje.

Rosja walczy z Arabią Saudyjską i USA o status największego producenta ropy naftowej na świecie. Gdy prezydent Wenezueli Nicolas Maduro powiedział w ubiegłym tygodniu, że porozumiał się z prezydentem Władimirem Putinem w sprawie „inicjatyw” mających przynieść stabilizację na światowym rynku ropy, chciał w ten sposób reanimować plan podbicia cen surowca, który spełzł na niczym jeszcze w listopadzie 2014 roku.

Urzędnicy Kremla szybko sprostowali jednak informację na temat rzekomych wspólnych działań Rosji i Wenezueli. „Sztuczne cięcia wydobycia ropy w długiej perspektywie są bezsensowne” – mówił w czwartek rosyjski minister ds. energii Aleksander Novak.

Igor Sieczni, dyrektor generalny największej rosyjskiej firmy, która wydobywa ropę – Rosnieft – stwierdził, że Rosja nie dołączy do kartelu OPEC oraz nie będzie zmniejszała produkcji ropy – nawet, jeśli by tego chciała.

Przypomnijmy, że Rosja zdecydowanie chciałaby wzrostu cen czarnego złota. Eksport surowców energetycznych odpowiada w Rosji za ponad 60 proc. całego eksportu. Wzrost cen zatem ucieszyłby Moskwę, szczególnie w sytuacji recesji. Co więcej, wpływy do budżetu ze sprzedaży ropy i gazu nie były w Rosji tak niskie od 2009 roku.

Nie mniej jednak, Rosja znosi niskie ceny ropy znacznie lepiej niż wiele krajów OPEC. Rosyjski deficyt budżetowy ma wynieść w tym roku 3 proc. PKB – wynika z danych rosyjskiego ministerstwa finansów. Tymczasem dziura budżetowa Arabii Saudyjskiej – największego producenta ropy zrzeszonego w OPEC – wyniesie w tym roku 20 proc. PKB.

Podczas gdy większość członków OPEC, aby zrównoważyć swoje budżety, potrzebuje ceny na poziomie powyżej 100 dol. za baryłkę, Rosji wystarczy cena powyżej 60 dol. za baryłkę.

Przeszkody rynkowe i technologiczne

Nawet jeśli Rosja chciałaby w przyszłości dołączyć do kartelu OPEC, aby zmniejszyć produkcję surowca, to nie ma tak elastycznych możliwości w tym zakresie, jakie mają państwa Zatoki Perskiej. Powodem są ostre zimy i złożona geologia syberyjskich pól naftowych.

„Nie możemy regulować produkcji ropy naftowej poprzez proste przekręcenie kurka” – komentuje Siergiej Kłubkow, analityk z moskiewskiej Vygon Consulting.

Co więcej, Rosja nie ma jednej, kontrolowanej przez państwo firmy, która na wyłączność zajmuje się wydobyciem ropy, tak jak Audi Arabia Oil w Arabii Saudyjskiej czy National Iranian Oil w Iranie. Ilość prywatnych firm, zajmujących się wydobyciem sprawia, że nie mamy takich możliwości, jak członkowie OPEC – wyjaśnia Igor Sieczin.

Rosyjskie firmy wydobywające ropę osiągają ponadto lepsze wyniki niż ich odpowiedniki w krajach OPEC. Dodatkowo często rosyjskie firmy walczą o udział w rynku z członkami OPEC. Rywalizacja ta jest wyjątkowo ostra w Azji, która w największej mierze odpowiada za wzrost popytu na ropę.

>>> Polecamy: Dla sojuszników Putina Europa była placem zabaw. Teraz zostali z niego wyrzuceni

Joseph Mann z Wydziału Studiów nad Bliskim Wschodem na izraelskim uniwersytecie Bar-Ilan wskazuje na dodatkowe powody. „Rosja odziedziczyła po ZSRR dość wrogą relację wobec krajów OPEC. Rywalizacja o kontrolę nad europejskimi i azjatyckimi rynkami oraz zderzenie wartości – islamu po stronie OPEC i państwa komunistycznego po stronie ZSRR – także odcisnęły swoje piętno na wzajemnych relacjach.

Iran, który wydobywa podobny typ ropy co Rosja, chce podbić produkcję surowca do 1 mln baryłek dziennie.

Stanisław Zhiznin z moskiewskiego Centrum ds. Dyplomacji Energetycznej i Geopolityki wyjaśnia, że pierwsze sygnały, jakoby Rosja miała włączyć się do OPEC i poprzez to stawić opór „amerykańskiemu imperializmowi”, pojawiły się w latach 70. XX wieku. Badacz jednak stawia sprawę jasno: „OPEC nie mówi jednym głosem, a ponadto niektóre kraje, takie jak Arabia Saudyjska, zawsze były proamerykańskie i antysowieckie. Tymczasem ZSRR zakładało, że nawet jeśli miałoby dołączyć do OPEC, to tylko jako lider”.

Pomysł, że Rosja wspólnie z OPEC miałyby walczyć o odpowiedni poziom cen, pojawił się po atakach na World Trade Center 11 września 2001 roku oraz po kryzysie w 2008 roku. Za każdym razem idea ta kończyła się fiaskiem – podsumowuje Nordine Ait-Laoussine, była minister ds. energii w Algierii.

>>> Czytaj też: Upadek Rosji, atak islamu na Europę i III wojna światowa? To koniec świata, jaki znamy