Sytuacja na granicy serbsko-węgierskiej jest patowa - uważa Piotr Wawrzyk z Instytutu Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Tak ekspert odniósł się na antenie Polskiego Radia 24 do starć policji z imigrantami.

Według niego imigranci są zdesperowani, znudzeni oczekiwaniem, a przy tym nie chcą wrócić, skąd przyszli. Z kolei Węgrzy nie chcą ich wpuścić. "Jest swego rodzaju pat, stąd rosnąca agresja" - ocenił Wawrzyk.

Zdaniem eksperta imigranci próbują przedostać się dużą grupą, by zwiększyć swoje szanse. Po trafieniu na teren Węgier będzie trudno im udowodnić, że byli w grupie, która dziś siłą przedostawała się przez granicę - uważa Piotr Wawrzyk.

Na Węgrzech od wczoraj obowiązują przepisy, na postawie których osoby, które nielegalnie przekroczy granicę, mogą zostać skazane nawet na 3 lata więzienia.

W Roeszke na granicy serbsko-węgierskiej tłum uchodźców przewrócił część metalowego ogrodzenia, próbując przedostać się na Węgry. Specjalne oddziały policji tego kraju użyły gazu łzawiącego i armatek wodnych. Imigranci odpowiadają, rzucając w policjantów kamieniami i butelkami. Podpalili też opony.

>>> Czytaj też: Walki na węgierskiej granicy. Zastosowano gaz łzawiący i armatki wodne