Dyrektor programowy Caritas w Jordanii Omar Abawi podkreśla, że migracja do Europy może wynikać z coraz mniejszego wsparcia finansowego i żywnościowego dla uchodźców. Jak mówi, w ubiegłym roku program żywnościowy został ograniczony o 50% i w tym roku o kolejne 50%. W efekcie zamiast dotychczasowych około 50 dolarów, jedna osoba otrzymuje 15 dolarów. Oznacza to, że rodzina złożona z pięciu osób otrzymuje około 75 dolarów na miesiąc. "Ta kwota musi wystarczyć na miesięczne utrzymanie. Nie jest to możliwe. A w Jordanii nie można znaleźć pracy. Zatem nie ma pracy, nie ma wystarczającej ilości pożywienia" - mówi Omar Abawi i dodaje, że uchodźcy nie mogą też liczyć na pomoc innych organizacji pozarządowych, bo zostało wstrzymane finansowanie z ONZ i innych źródeł.

Jak zaznacza dyrektor Caritas w Jordanii, w tej sytuacji ludzie mają do wyboru albo wrócić do Syrii - co jest niemożliwe, albo nielegalną drogą docierać do Europy. "W związku z tym, że to się udało i Europa przyjęła pierwszą grupę osób, ludzie czują się zachęceni, żeby wyjeżdżać. Gdyby Europa powiedziała, że przyjmie tylko tych, którzy już przybyli i nie zgodziłaby się na kolejnych, gdyby wprowadziła programy legalnego przesiedlenia, wówczas wyglądałoby to inaczej. Ale informacja płynąca z Europy jest inna" - mówi Omar Abawi.

Jak wyjaśnia przedstawiciel Caritas, koszt wsparcia uchodźców w Europie jest pięciokrotnie wyższy niż na Bliskim Wschodzie i za sumę przeznaczaną na pomoc dla 10 tysięcy osób, tam można byłoby wesprzeć 50 tysięcy uchodźców.
O sytuacji uchodźców z Syrii i Iraku w krajach sąsiednich przedstawiciele Caritas rozmawiali podczas międzynarodowej konferencji w Rzymie.

>>> Czytaj też: "Financial Times": Europa Wschodnia ugnie się pod niemieckim szantażem?