Minister przypomniał w Kielcach, że we wtorek odbędzie się spotkanie ministrów spraw wewnętrznych Unii, na którym będą podejmowane "ostateczne decyzje" w sprawie imigrantów. Szef polskiej dyplomacji liczy jednak, że kraje Zachodu nie narzucą nam swojego zdania. "Jeżeli decyzja będzie, to wtedy będziemy musieli zastanowić się jak na to odpowiedzieć. Ja ciągle mam nadzieję, że nie dojdzie do głosowania." - mówił minister.

Jutro krytykowane przez Zachód za brak entuzjazmu do przyjmowania uchodźców kraje Grupy Wyszehradzkiej będą rozmawiać o swoim stanowisku z premierem Luksemburga, przewodzącego w tym półroczu Unii. Grzegorz Schetyna, który wybiera się na to spotkanie do Pragi, mówił że stanowisko naszego regionu jest znane. Zaznaczył, że narzucanie kwot jest antyeuropejskie i niesolidarne, a każdy kraj powinien samodzielnie decydować o przyjęciu uchodźców.

Grzegorz Schetyna podkreślił, że narzucenie kwot nie powinno mieć miejsca i kłóciłoby się z duchem Unii Europejskiej. "Unia Europejska nie powstała po to, żeby kogoś przegłosowywać, żeby komuś coś narzucać" - mówił.

Według szefa MSZ pomysły Brukseli na automatyzm w rozwiązaniu problemu imigrantów muszą być zmienione.

23 września odbędzie się nadzwyczajny szczyt w sprawie kryzysu migracyjnego. Zwołał go szef Rady Europejskiej Donald Tusk. O zorganizowanie spotkania unijnych liderów zaapelowała kilka dni temu kanclerz Niemiec Angela Merkel. Prosili o to także kanclerz Austrii i premier Słowacji. Nadzwyczajny szczyt odbędzie się dzień po naradzie ministrów spraw wewnętrznych 28 krajów. Na tym spotkaniu wystarczy większość państw do zatwierdzenia planu Komisji o przyjęciu 120 tysięcy uchodźców i rozdzieleniu ich między poszczególne kraje. Ta większość już jest i Grupa Wyszehradzka nie ma możliwości zablokowania tej decyzji. Na szczycie natomiast wymagana jest jednomyślność.