Jak mówił, jego projekt przywraca wiek emerytalny 60 lat dla kobiet i 65-dla mężczyzn. Emerytura będzie jednak dobrowolna. Jeśli ktoś osiągnie ten wiek, będzie mógł pracować dalej - jeśli będzie tego chciał.

Prezydent liczy, że projekt zostanie uchwalony jeszcze w tej kadencji Sejmu, bo - jak mówił - koalicja pokazała już, że potrafi szybko uchwalać ustawy. Jeżeli jednak tak się nie stanie, prezydent złoży projekt ponownie w następnej kadencji Sejmu.

Andrzej Duda mówił też, że jego projekt jest dowodem na to, że politycy mogą dotrzymywać obietnic składanych społeczeństwu. Wyraził nadzieję, że stanie się to regułą i przyczyni się do odbudowy zaufania do państwa.

>>> Czytaj też: Podwyżki emerytur? Możliwe jedynie jednorazowe świadczenie

Koszt reformy to 40 miliardów złotych

Prezydent Andrzej Duda chce powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego. Jego kancelaria szacuje, że przywrócenie poprzednich uprawnień będzie kosztować kilkadziesiąt miliardów złotych.

Wyliczenia prezydenckich urzędników zakładają, że koszt reformy to około 40 miliardach złotych w latach 2016-2019. Minister w Kancelarii Prezydenta, Anna Surówka-Pasek wyjaśnia, że obniżenie wieku emerytalnego ułatwi zdobycie pracy młodym ludziom. Ich składki będą jednym ze źródeł finansowania reformy. Przejście na emeryturę będzie uprawnieniem. Te osoby, które będą chciały pracować będą mogły to robić. Minister wyjaśnia, że wciąż będą one odprowadzały składki do systemu emerytalnego.

Anna Surówka-Pasek podkreśla, że regulacja nie zakłada wprowadzenia obowiązkowego okresu składkowego. Ustawa obniża wiek emerytalny dla kobiet do 65 lat, a dla mężczyzn do 65 lat.

Ustawa uchwalona w 2012 roku podwyższyła wiek emerytalny do 67 lat i wprowadziła stopniowe zrównanie go dla kobiet i mężczyzn. Posłowie PiS, a także związkowcy z "S" i OPZZ zaskarżyli ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. W maju 2014 roku TK uznał jednak, że jest ona zgodna z ustawą zasadniczą. Wycofanie się z tej reformy wpisał do swojego programu prezydenckiego Andrzej Duda.