1,6 mln Polaków to najemcy, którzy płacą za dach nad głową rynkowy czynsz – wynika z szacunków Lion’s Bank opartych o najnowsze dane Eurostatu (za 2014 r.). W ten sposób swoje potrzeby mieszkaniowe realizuje 4,3% obywateli. W ostatnich latach progres był spory, bo 5 lat wcześniej (w 2009 r.) najemcy stanowili tylko 2,2% społeczeństwa. Przez ten czas grono najemców powiększyło się więc nad Wisłą o około 800 tys. osób.

Sporo brakuje nam do Zachodu

Za przykład narodu, który upodobał sobie najem stawia się często Niemców. Dane Eurostatu pokazują, że w 2013 roku z najmu na zasadach rynkowych korzystało aż 38,9% tego narodu. To 9-krotnie wyższy wynik niż nad Wisłą. Gdyby tego było mało, portal Buy Berlin sugeruje, że aż 82% mieszkań jest w stolicy Niemiec wynajmowanych. Porównując jednak wyniki na poziomie krajowym, wyższe wyniki niż Niemcy notują jedynie Szwajcarzy. Ponad połowa z nich wynajmuje mieszkania na zasadach rynkowych. Taki stan sprzyja mobilności społeczeństwa – obywatele szybko i łatwo mogą zmienić miejsce zamieszkania stosownie do potrzeb (np. rozwój rodziny lub zmiana miejsca pracy). Do tego duża popularność najmu wydaje się być czynnikiem stabilizującym dynamikę zmian cen nieruchomości. Po prostu jeśli społeczeństwo nie dąży do zakupu własnego „M” za wszelką cenę, to nawet tani kredyt nie spowoduje nagle, że wszyscy ruszą na zakupy podbijając ceny lokali.

Na drugim biegunie są kraje tzw. nowej Unii. Najmniej najemców znaleźć można na Litwie, w Rumunii, na Malcie i w Chorwacji (poniżej 2% obywateli).

>>> Czytaj też: Dlaczego mieszkania na wyższych piętrach są droższe?

Zamiast kredytu

Aby popularność najmu rosła muszą być spełnione dwa warunki. Musi z jednej strony przybyć ludzi, którzy chcą być najemcami, a z drugiej poszerzyć musi się też oferta lokali. W Polsce gorsze lata na rynku kupna / sprzedaży nieruchomości sprzyjały rozwojowi rynku najmu. Przypomnijmy, że w 2009 roku doszło do załamania rynku kredytowego, a później przez kolejne lata ceny mieszkań spadały (do końca 2012 roku). W efekcie najemcy zyskiwali argument, aby nie kupować nieruchomości, bo ich ceny spadają lub po prostu banki nie dały kredytu potencjalnym nabywcom, a więc stali się oni najemcami. W kolejnych latach coraz niższe stopy procentowe stymulowały i wciąż stymulują popyt na mieszkania – także nabywane w celach inwestycyjnych, co rozszerza ofertę na rynku wynajmu.

Co ciekawe fakt, że kredyt jest dziś rekordowo tani, a więc czynsz najmu z nawiązką powinien pokryć koszt zaciągniętego długu, wcale nie wydaje się wystarczająco mocnym argumentem, aby z najemcy zmienili się we właścicieli. Powodów może być cała masa, ale bez wątpienia ważnym może być niechęć do zadłużania się na 20 – 30 lat lub fakt, że rekordowo dziś tanie kredyty w perspektywie kilku lat zdrożeją.

>>> Czytaj też: Biurowce w Warszawie należą do najdroższych w Europie