Fałszywe syryjskie paszporty kupują głównie... Syryjczycy - twierdzi przedstawicielka Frontexu, Ewa Monkiur. Przyznaje, że w Turcji kwitnie czarny rynek tych dokumentów, którego rozmiary są trudne do oszacowania.

Syryjskie paszporty są pożądanym towarem, bo dzięki nim łatwiej uzyskać azyl w Europie. Posługuje się nimi coraz więcej imigrantów. Według Frontexu, ponad 80% z nich to w rzeczywistości Syryjczycy. Część z nich nie ma dokumentów, bo zmuszona była opuścić swoje domy nagle, inni nigdy ich nie mieli. Poza tym coraz trudniej jest wyrobić w Syrii prawdziwy paszport.

W ciągu pierwszego półrocza tego roku wykryto 170 fałszywych syryjskich paszportów, w zeszłym roku - ponad 250. Frontex przewiduje, że ich liczba wzrośnie w najbliższych miesiącach, z powodu kradzieży prawie 4 tysięcy czystych syryjskich paszportów. Ewa Monkiur twierdzi, że trudno jest też ustalić prawdziwą narodowość osób posługujących się takimi paszportami ze względu na różne dialekty języka arabskiego, którym się posługują. Tymczasem sami syryjscy uchodźcy, którzy przybyli na greckie wyspy deklarują, że połowa imigrantów, która podaje się za Syryjczyków, nie pochodzi z ich kraju.

Według danych Frontexu, największy obecnie szlak przemytniczy imigrantów wiedzie z Turcji przez wschodni obszar Morza Egejskiego na greckie wsypy. Tę drogę wybierają najczęściej Syryjczycy, Afgańczycy i Somalijczycy. Od początku roku granice Unii Europejskiej przekroczyło pół miliona imigrantów, z czego tylko w sierpniu - prawie 160 tysięcy.

>>> Czytaj też: Teraz szlak imigrantów będzie biegł przez Polskę? Znaleziono nową mapę