Drudzy, Ciudadanos - obywatele - zajmą 25 miejsc, a socjaliści - 16. Frekwencja wyborcza wyniosła prawie 78 procent , najwięcej w historii regionu.

Katalończycy wybierali skład parlamentu, ale też decydowali o przyszłości prowincji. Dlatego do głosowania poszło wielu z tych, którzy od lat nie uczestniczyli w życiu politycznym. Zgodnie z przewidywaniami wygrała Junts per Si, z listy której startowali działacze społeczni, sportowcy i politycy. Między innymi były szef katalońskiego rządu, Artur Mas. "Czeka nas dużo pracy. Nie zwolnimy kroku. Dostaliśmy od społeczeństwa nakaz, by działać" - zapewniał.

Przed konsekwencjami odseparowania od Hiszpanii przestrzegały ugrupowanie przeciwne secesji. W siedzibie centroprawicowych Ciudadanos skandowano "Katalonia jest Hiszpanią!".

Głosu w sprawie wyborów nie zabrał jeszcze centralny rząd. Lider opozycji, Pedro Sanchez zaapelował do Madrytu i Barcelony o szybkie rozpoczęcie negocjacji.

Hiszpania nie zgodzi się na niepodległość

Hiszpania nie zgodzi się na niepodległość Katalonii - uważa ekonomistka Monika Kurtek. Wybory do parlamentu tego regionu wygrali zwolennicy utworzenia własnego państwa.
Główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek podkreśla, że choć wielu Katalończyków chce odłączenia od Hiszpanii, Madryt jest temu przeciwny i ma poparcie Brukseli w sprawie utrzymania jedności kraju. Ekspert wyjaśnia, że powodem niezadowolenia Katalończyków jest fakt, że jako mieszkańcy bogatego regionu podczas kryzysu finansowego ostatnich lat mocno dostali po kieszeniach.

W grudniu w Hiszpanii odbędą się wybory do centralnego parlamentu.

>>> Polecamy: Hiszpania się rozpadnie? Wszystko co musisz wiedzieć o dążeniach Katalonii