Zgodnie z oświadczeniem opublikowanym przez Skoda Auto, z fabryk tej czeskiej firmy wyjechało ponad milion dwieście tysięcy samochodów fałszujących rzeczywistą emisję spalin. Rzecznik zakładów Josef Balaż potwierdził tę liczbę, lecz dodał, że samochody są bezpieczne i nadają się do codziennego użytkowania. Teraz firma zacznie zapraszać klientów na kontrole, które pozwolą ocenić, czy dane auto posiada feralne oprogramowanie czy nie. Koszty całej operacji poniesie koncern Volkswagen.

Tymczasem Jan Mladek - minister przemysłu i handlu powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że skandal może być dotkliwy w skutkach również dla czeskiego przemysłu. Obecnie Mladek najbardziej obawia się nie tyle o los Skody, co czeskich podwykonawców niemieckich koncernów samochodowych.

Do instalowania oprogramowania przyznały się również władze firmy Audi, które poinformowały, że wypuściły na światowy rynek ponad 2 miliony tak wyposażonych pojazdów.

>>> Czytaj też: Dieselgate, czyli jak ekolodzy urządzają nam świat. Krowy trują nas bardziej niż Volkswagen