Już teraz ponad 4,3 mln studentów uczy się poza granicami swojego kraju, z czego ok. 48 tys. to Polacy (dane OECD). Prognozuje się, że w ciągu najbliższych 5 lat liczba ta podwoi się. Rosnące zainteresowane międzynarodowymi uczelniami, szczególne tymi za oceanem, nie dziwi. Według raportu Komisji Europejskiej, absolwenci zagranicznych studiów zdecydowanie lepiej radzą sobie na rynku pracy, uzyskując wyższe i lepiej płatne stanowiska. Aż 64 proc. ankietowanych pracodawców przyznaje, że osobom z międzynarodowym doświadczeniem chętniej powierza bardziej odpowiedzialne zadania.

Pokutuje opinia „drogie i niedostępne”

Według badań Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, w trzech ostatnich latach odsetek Polaków, którzy wyjechali na zagraniczne studia wzrósł o 20 proc. USA to, obok Wielkiej Brytanii i krajów Unii Europejskiej, jeden z chętniej wybieranych kierunków. Jego atrakcyjność wynika zarówno z globalnego charakteru nauki, jak i szerokiej dostępności innowacyjnych programów, sprzętów i badań naukowych możliwych do prowadzenia na tamtejszych uczelniach.

>>> Polecamy: Studiuje w Londynie i mieszka w Gdańsku. Zaskakujący pomysł brytyjskiego studenta

Mimo zainteresowania studiami w USA, liczba Polaków kształcących się na amerykańskich uczelniach nadal nie jest satysfakcjonująco wysoka. Pokutuje dość powszechne przekonanie, że studiowanie za granicą jest zbyt drogie na polską kieszeń. Sprawdziliśmy, jak wyglądają przybliżone ceny za rok nauki na topowych amerykańskich uczelniach na poziomie undergraduate (odpowiednik naszego licencjata). W kosztach uwzględniono opłaty za czesne (tzw. tuition), choć należy jeszcze pamiętać o opłatach za akademik, wyżywienie, ubezpieczenie, książki czy wydatki osobiste:

• Columbia University – $ 49 138
• NYU / New York University - $ 44 848
• Yale University – $ 44 000
• Stanford University – $ 43 683
MIT / Massachusetts Institute of Technology – $ 43 498
• Harvard University – $ 42 292
• Princeton University – $ 40 170
• Purdue University - $ 28 794

1 200 zł/m-c za naukę na Harvardzie?

Jak się okazuje, istnieje kilka furtek oferowanych przez amerykańskie uczelnie, dzięki którym na studiowanie za oceanem pozwoli sobie nawet mniej zamożny, za to ambitny kandydat. Anna Korzeniewska, pierwsza Polka, która ukończyła studia podyplomowe Professional Certificate in Fundraising na New York University (NYU), a teraz z ramienia firmy GlobalEdu pomaga młodym ludziom wyjeżdżać na studia w USA, tłumaczy: – Amerykański system oświaty jest otwarty na ludzi wyróżniających się, nawet gdy nie posiadają odpowiednich funduszy wymaganych do podjęcia nauki. Osiem prestiżowych uczelni, m.in. Harvard, MIT, Columbia czy Stanford, przyznają stypendia w systemie need-blind. Oznacza to, że uczelnia, decydując się na przyjęcie kandydata, składa jednocześnie deklarację przyznania mu stypendium w takiej wysokości, żeby jego rodzina była w stanie podołać finansowo temu wyzwaniu (zarobki rodziców podawane są na etapie aplikacji). Także stypendia naukowe oferowane przez renomowane uniwersytety prywatne to potężne środki finansowe powodujące, że studiowanie tam może okazać się nawet tańsze niż edukacja np. w Wielkiej Brytanii.

>>> Czytaj też: Koniec ekonomii i prawa na studiach w Japonii. Nowy model edukacji może zrujnować kraj

Innymi sposobami na obniżenie kosztów nauki w USA jest podział nauki na dwa etapy – ukończenie dwuletnich studiów na Community College i uzyskanie tytułu Associate, a następnie kontynuacja nauki na uniwersytecie i zdobycie po dwóch latach tytułu Bachelor. Kolejną furtką - podjęcie pracy na kampusie w wymiarze do 20 godzin tygodniowo. Wiele uczelni redukuje koszt studiów o przepracowaną wartość. Jeszcze inną – obniżenie kosztów ubezpieczenia i zakwaterowania, np. poprzez przeniesienie się z pokoju 1-osobowego do 3-osobowego. Warto też pamiętać o stypendiach naukowych, socjalnych i sportowych.

Korzystając z dostępnych furtek, student może obniżyć łączny koszt edukacji w Stanach z przykładowych 40 000, do np. 4 000 dolarów rocznie. To w przeliczeniu ok. 14 000 zł, zatem 1 200 zł/m-c za rok nauki np. na Harvardzie. Trzeba też pamiętać, że USA to nie tylko wyniki w nauce, ale też osobowość, osiągnięcia sportowe i pasje. To też indywidualne podejście do każdego ucznia, choć także indywidualne wymogi każdej uczelni.

Uczelnie zza oceanu na wyciągnięcie ręki

Studiowanie w Stanach jest na wyciągnięcie ręki, a sama procedura aplikacyjna do przejścia. – Proces zawsze rozpoczyna się od poznania kandydata, jego możliwości i preferencji. Na tej podstawie pomagamy wybrać uczelnie i rozpoczynamy proces aplikacyjny, m.in. przygotowanie do SAT. Na koniec zostają już tylko sprawy wizowe - tłumaczy procedurę Anna Korzeniewska, i dodaje: - Im uczeń i jego rodzic prędzej podejmą decyzję o chęci studiowania w USA, tym większa szansa przyjęcia na wymarzony uniwersytet. Ambasada USA sugeruje rozpoczęcie tego procesu nawet 1,5 roku przed planowanym terminem rozpoczęcia studiów w USA.

Jaką edukację zapewnić dziecku? Możliwie najlepszą, szczególnie że dziś młodzi ludzie mają nieporównywanie większe możliwości niż kiedyś. Warto z nich korzystać, by dać sobie i pokoleniom nie tylko satysfakcjonującą teraźniejszość, ale i przyszłość.