W przyszłym roku możemy mieć do czynienia z sytuacją, jaka jeszcze nie zdarzyła nam się w czasach gospodarki rynkowej – ekonomiści prognozują, że produkt krajowy brutto od pierwszego do ostatniego kwartału będzie rósł w równym tempie 3,6 proc. w skali roku. Taka jest mediana prognoz zebranych przez DGP wśród 16 krajowych instytucji, głównie banków. Wcześniej jednak powinny być dwa kwartały lekkiego przyśpieszenia i w ostatnich trzech miesiącach tego roku wzrost PKB powinien wynieść 3,7 proc.

Przewidywania odnośnie do wzrostu są mniej optymistyczne niż w podobnej ankiecie, jaką zrobiliśmy przed trzema miesiącami. Wtedy ekonomiści spodziewali się, że w końcówce tego roku PKB może rosnąć nawet w tempie 4 proc. Obecnie również są ekonomiści, którzy liczą na przekroczenie tej bariery. – Wzrost gospodarczy będzie napędzany rozpędzającymi się inwestycjami infrastrukturalnymi, jak również konsumpcją prywatną. W przyszłym roku należy się spodziewać wzrostu płac w grupach społecznych, których dochody były w ciągu ostatnich kilku lat zamrożone – ocenia Andrzej Kochman z Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

Ale np. w Credit Agricole Bank Polska spodziewają się, że dynamika PKB spadnie wyraźnie poniżej 3 proc. – W 2016 r. oczekujemy wyraźnego spowolnienia wzrostu gospodarczego przede wszystkim ze względu na oddziaływanie efektów wysokiej bazy z tego roku. To spowoduje zmniejszenie dynamiki eksportu i inwestycji. Wkład eksportu netto w skali całego roku stanie się ujemny. Obserwowane spowolnienie w Chinach może się okazać głębsze, niż obecnie uważamy, co będzie stanowić ryzyko dla trwałości ożywienia w strefie euro – uważa Krystian Jaworski, ekonomista Credit Agricole. Słabszy Euroland to dodatkowe ograniczenie dla wzrostu naszego eksportu. Problemów może być jednak więcej: – Wzrost PKB będzie ograniczany dodatkowo przez znaczący spadek dynamiki inwestycji publicznych spowodowany przerwą w efektywnym wykorzystywaniu środków z UE pomiędzy dwiema unijnymi perspektywami finansowymi. Kolejnym istotnym czynnikiem ryzyka dla ścieżki dynamiki PKB w latach 2015–2016 pozostaje również dalszy rozwój wydarzeń na Ukrainie – wskazuje ekspert.

Chociaż prognozy wzrostu są nieco mniej optymistyczne, to nie towarzyszy im pogorszenie oczekiwań co do stopy bezrobocia, a nawet obecne przewidywania są minimalnie lepsze niż te sprzed trzech miesięcy. W przyszłym roku średnio stopa bezrobocia ma wynieść 9,7 proc. Na początku jesieni może na krótko spaść nawet poniżej 9 proc., a w grudniu 2016 r. osiągnie 9,5 proc.

>>> Czytaj też: Polska gospodarka nabiera rozpędu. Coraz mniej firm upada

To, że w dół poszły prognozy inflacji, ma związek z głębszą, niż spodziewano się kilka miesięcy temu, deflacją. Jak wynika z wczorajszych sygnalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego, we wrześniu ceny towarów i usług kupowanych przez konsumentów były o 0,8 proc. niższe niż rok wcześniej. Równocześnie, jak podał z kolei Narodowy Bank Polski, wyraźnie przybyło osób spodziewających się przyśpieszenia inflacji. To efekt suszy, która podbija ceny żywności. Ale sam wzrost cen w skali roku nastąpi dopiero w grudniu (być może nawet później, bo prognozy zbieraliśmy jeszcze przed informacją o niższym od oczekiwań wskaźniku cen we wrześniu). O ile przed trzema miesiącami ekonomiści spodziewali się, że dolna granica dopuszczalnych odchyleń od celu NBP, czyli 1,5 proc., zostanie osiągnięta przez inflację wiosną przyszłego roku, o tyle teraz średnia prognoz wskazuje, że stanie się to dopiero we wrześniu 2016 r. Andrzej Kochman z KUKE zwraca uwagę, że z jednej strony będziemy mieć podwyżki cen żywności w następstwie suszy oraz podwyżki płac i rosnącą konsumpcję, ale z drugiej wciąż niskie będą ceny produkcji sprzedanej przemysłu oraz paliw.

– Inflacji jak nie było, tak nie ma – podsumowuje krótko Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku. Według niego niższa inflacja i wzrost będą mieć konsekwencje dla polityki pieniężnej. – Rośnie ryzyko obniżek stóp procentowych, ale wiele będzie zależało od działań podejmowanych przez główne banki centralne na świecie – zaznacza specjalista. mBank spodziewa się, że do końca przyszłego roku Rada Polityki Pieniężnej nie zmieni stóp procentowych. Kilku uczestników naszej ankiety sądzi, że RPP może stopy podnosić, ale według Credit Agricole będzie odwrotnie – już w marcu 2016 r. główna stopa NBP może spaść z 1,5 proc. do 1 proc. Wtedy będzie o nich decydować rada w nowym składzie. Wielu analityków spodziewa się, że będzie w niej więcej niż w obecnej zwolenników wspomagania wzrostu gospodarczego za pomocą narzędzi banku centralnego takich jak stopy procentowe.

Udział w ankiecie DGP wzięli ekonomiści następujących instytucji: Bank Gospodarstwa Krajowego, Bank Millennium, Bank Ochrony Środowiska, Bank Pekao, Bank Pocztowy, Bank Zachodni WBK, BPS TFI, Credit Agricole Bank Polska, Grupa Copernicus, ING Bank Śląski, Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, mBank, PKO BP, Polityka Insight, Raiffeisen Bank Polska i Societe Generale.