Już drugi dzień Rosjanie bombardują pozycje syryjskie. Wczoraj bomby spadły między innymi na Homs i Hamę zamieszkiwane przez społeczeństwo Turkmenów. Wszystkie 40 ofiar miało zginąć w wiosce Telbiseh koło Homs.

Turkmeni mają poparcie tureckiego rządu. Ich brygada jest sojusznikiem syryjskiej Wolnej Armii, twierdzą, że po raz kolejny są na celowniku - najpierw prorządowych wojsk, później - Państwa Islamskiego, a teraz - Rosjan.

Rosja odpiera zarzuty jakoby jej naloty powodowały ofiary w cywilach. Prezydent Władimir Putin mówi, że takie doniesienia to "wojna informacyjna". Putin zapewniał też, że Rosjanie koordynują swoje działania z amerykańskim wywiadem i Pentagonem.

>>> Czytaj też: Upadek Rosji, atak islamu na Europę i III wojna światowa? To koniec świata, jaki znamy