Wcześniej mówiono o 63 mld metrów sześć. surowca, który Rosja poprzez turecki gazociąg miała dostarczać do Turcji oraz krajów Europy południowo-wschodniej.

Plan budowy gazociągu Turskish Stream i przesyłu surowca tą drogą wynikał z chęci likwidacji połączenia gazowego biegnącego przez Ukrainę. Nowymi centrami przesyłu gazu – dzięki tej inwestycji – miały się stać się Grecja i Turcja.
Zadeklarowane dziś ilość - 32 mld metrów sześć. gazu - stanowi 2/3 tureckiego zużycia tego surowca za zeszły rok.

Dlaczego Moskwa zmniejszyła o połowę planowany poziom przesyłu gazu? Można mówić o wielu powodach.

Rozmowy na temat budowy gazociągu Turkish Stream utkwiły w miejscu w lecie tego roku, gdy Turcja i Rosja nie mogły się porozumieć co do przyszłych cen surowca.

Dodatkowo Turcja miała problemy z wyłonieniem nowego rządu po czerwcowych wyborach parlamentarnych w tym kraju.

Rosja w tym czasie podpisała umowę z pięcioma europejskimi firmami na budowę gazociągu Nord Stream II, który zwiększy ilość transportowanego surowca do Europy drogą północną (zakładany roczny poziom przesyłu gazu od 2019 roku ma wynieść 110 mld metrów szcześć.).

Co więcej, relacje Turcji i Rosji pogorszyły się po tym, jak Moskwa zdecydowała się na zaangażowanie wojskowe w Syrii, co prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan nazwał w ostatnią niedzielę „wielkim błędem”.

>>> Czytaj też: Kto wygra walkę na gazociągi w Europie Środkowej? [MAPA]