Ponad 83 procent poparcia zagwarantowały prezydentowi kolejną kadencję.

Bućko nie ma wątpliwości, że doszło do fałszerstwa - bez niego prezydent wygrałby w drugiej turze, ale najwyraźniej zdecydował się na wariant łatwiejszy i szybszy. Były dyplomata powołuje się na informacje od
niezależnych obserwatorów, z których wynika że w niektórych miejscowościach
frekwencja przekraczała 100%.

Główną metodą fałszowania wyborów było w opinii Bućki głosowanie przedterminowe, w trakcie którego nie da się w pełni kontrolować zawartości urn, a do którego według jego słów 'zapędzono' rekordowe jak na Białoruś 36 procent głosujących. Wybory przebiegły spokojnie, a towarzyszące im demonstracje opozycji odbyły się bez aresztowań i aktów przemocy ze strony służb, co były dyplomata wiąże z międzynarodowymi relacjami Mińska:

Łukaszenka liczy na pozytywny werdykt UE względem wyborów, wie też o rozpatrywaniu zniesienia sankcji i przyznania kredytu dla jego kraju i nie chce psuć dobrego wrażenia.

Bućko przewiduje, że wtedy może dojść znowu do represji wobec opozycji, tak jak bywało w minionych latach. Sytuacja na Białorusi to jeden z głównych tematów dzisiejszego spotkania unijnych ministrów spraw
zagranicznych w Luksemburgu.

>>> Czytaj też: Wybory na Białorusi zostały sfałszowane? OBWE: Liczenie głosów nie było przejrzyste