Ponad 426 tys. osób zapłaciło w 2014 r. zryczałtowany podatek od dochodów z najmu. To o niemal 11 proc. więcej niż przed rokiem – wynika z informacji przekazanych DGP przez Ministerstwo Finansów. Do tego dochodzą osoby rozliczające się na zasadach ogólnych, których w ubiegłym roku było 145 tys. Z informacji resortu wynika jednak, że znikoma część wynajmujących lokale dba przy tym o swoje bezpieczeństwo. Zaledwie 5,12 tys. podatników zgłosiło w ubiegłym roku zawarcie umowy najmu okazjonalnego, która pozwala na szybkie rozstanie się ze sprawiającym problemy lokatorem, który nie chce opuścić mieszkania. W 2013 r. było ich niecałe 4,2 tys.

O ile w przypadku klasycznych umów najmu w takiej sytuacji konieczne jest skierowanie do sądu sprawy o eksmisję, przy najmie okazjonalnym procedura ta jest znacznie skrócona.
– W przypadku wyszczególnionym w umowie właściciel może rozwiązać umowę najmu i skierować udokumentowaną sprawę bezpośrednio do komornika, który przeprowadza eksmisję – tłumaczy Aneta Filipiak-Karasińska, prezes Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami Polski Centralnej.

Zbyt wiele formalności

Wśród przyczyn małej popularności najmu okazjonalnego pośrednicy wymieniają przede wszystkim zbyt wiele formalności. Poza samą umową trzeba do niej dołączyć notarialne oświadczenie lokatora o poddaniu się egzekucji opróżnienia lokalu, w którym najemca wskazuje jednocześnie mieszkanie, do którego może się w razie kłopotów przeprowadzić. Dostarcza przy tym pisemną zgodę jego właściciela. Może to być adres w dowolnym miejscu w kraju. Marcin Jańczuk z ogólnopolskiej sieci biur nieruchomości Metrohouse wskazuje tymczasem, że i wynajmujący, i najemcy są przyzwyczajeni, że podpisanie umowy można załatwić w ciągu jednego dnia, a już następnego się wprowadzić.

- Dość niefortunne jest w przypadku najmu okazjonalnego określenie „poddanie się egzekucji”. Wielu najemców obawia się samego tego terminu i odstrasza ich to od podpisania umowy w takiej formie. A dla najemców wywiązujących się z zobowiązań nie niesie ona żadnych negatywnych konsekwencji – mówi Aneta Filipiak-Karasińska.

Do tego dochodzi jeszcze pazerność właścicieli mieszkań. Często chcą bowiem, aby koszty notarialnego oświadczenia o poddaniu się egzekucji opróżnienia lokalu pokrywali najemcy, mimo że chodzi o nieco ponad 200 zł i większą ochronę właściciela nieruchomości. Z wieloma takimi przypadkami spotykają się np. pośrednicy w stolicy.

Inaczej jest w działającym na terenie Łodzi biurze Anety Filipiak-Karasińskiej, gdzie 9 na 10 umów najmu, w których pośredniczy, zawieranych jest w formie najmu okazjonalnego. Tu koszty aktu notarialnego pokrywają jednak właściciele.

Wiele zależy też od skali zainteresowania najmem. Od właściciela domu w jednym ze średnich miast na Śląsku usłyszeliśmy, że lokali czekających na najemcę jest tam na tyle dużo, iż nie miał szans na najem okazjonalny, choć zależało mu na takiej właśnie umowie.

BGK spopularyzuje najem okazjonalny

Pośrednicy liczą, że w upowszechnianiu najmu okazjonalnego dużą rolę odegra działalność Funduszu Mieszkań na Wynajem (FMnW) należącego do Banku Gospodarstwa Krajowego, który podpisuje z klientami tylko umowy najmu okazjonalnego. Justyna Kwiek z BGK Nieruchomości przyznaje, że dla większości zainteresowanych najmem jest to nowość, ale nie powód do rezygnacji z oferty. – Jeżeli potencjalni klienci rezygnują, to głównie dlatego, że nie mają możliwości wskazania innego lokalu, w którym mogliby zamieszkać w przypadku obowiązku opuszczenia mieszkania. Dotąd były to jednak jednostkowe przypadki – deklaruje.

I zaznacza, że wypowiedzenie umowy przez Fundusz możliwe jest tylko w skrajnych sytuacjach.

Do tej pory FMnW na rynek najmu wprowadził 124 mieszkania w Poznaniu, 122 w Piasecznie, a jeszcze w październiku chce udostępnić 134 lokale w Gdańsku. W sumie do tej pory zakontraktował u deweloperów 2 tys. mieszkań z terminami oddania do 2018 r.