Według niego liczba osób aktywnych zawodowo wzrosła o 70 tys., a bezrobotnych spadła o 230 tys. Natomiast liczba pracowników zwiększyła się o 300 tys. przy wzroście liczby etatów o 70 tys. Te korzystne zmiany mają miejsce również w tym roku. Wskazują na to dane GUS – na przykład w pierwszym półroczu w firmach zatrudniających co najmniej jedną osobę liczba nowo utworzonych miejsc pracy była aż o ponad 180 tys. większa od liczby zlikwidowanych.

Tak dobrego wyniku nie mieliśmy od 2009 r., od kiedy dostępna jest tego rodzaju statystyka.

Z badań NBP wynika również, że podwyżki wynagrodzeń nie są częste. Obecnie typowy pracownik może spodziewać się podwyżki raz na dwa lata. A w drugiej połowie lat 90. otrzymywał je dwa razy w roku.

W tym roku podwyżka pensji ok. 15 proc. osób zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw związana była ze wzrostem płacy minimalnej. Pracownicy coraz częściej zmieniają pracą. Między innymi z tego powodu w ubiegłym roku koszty firm związane z tak zwaną rotacją pracowników wyniosły aż ponad 6 mld zł, co stanowiło ok. 0,35 proc. PKB.

Utrzymuje się niestety bardzo długi przeciętny czas poszukiwania pracy w naszym kraju – wynosi on 13 miesięcy. Może to być związane ze wzrostem oczekiwań bezrobotnych co do jakości ofert zatrudnienia. – Natomiast oczekiwania płacowe bezrobotnych nie są wygórowane, są zbliżone do stawek rynkowych – ocenia dr hab. Joanna Tyrowicz z NBP. Osoby bez zajęcia liczą bowiem na pensję w wysokości ok. 1600 zł netto. Gotowe są też na bardzo długie dojazdy do pracy – nawet dwie godziny w jedną stronę.