Oznacza to, że do Sejmu wejdzie pięć partii: PiS uzyska 242 mandaty, PO - 133, Kukiz'15 - 44, .Nowoczesna - 22, PSL - 18. To prognozowany podział mandatów.

Według Ipsos, frekwencja wyborcza wyniosła 51,6 procent.

Prawo i Sprawiedliwość wzywa do powstania "biało-czerwonego" obozu w Sejmie.

Według sondażu exit poll, PiS w dzisiejszych wyborach parlamentarnych uzyskał 39,1 procent poparcia i może rządzić samodzielnie. Platforma Obywatelska ma 23,4 procent. Mimo tego, w pierwszym powyborczym przemówieniu Jarosław Kaczyński mówił, że w Sejmie będzie potrzebował jeszcze szerszego obozu, który będzie szykował "ogromne i trudne działania". "Wyciągam rękę do tych, którzy chcą dobrej zmiany" - mówił. Nie sprecyzował jednak które ugrupowania ma na myśli.

Jarosław Kaczyński zapewnił też, że nie będzie się mścił na przeciwnikach. Nie będzie też - jak mówił -"kopania tych, którzy upadli", nawet jeśli upadli "z własnej winy i słusznie".

W swoim przemówieniu Jarosław Kaczyński wspominał też polityków PiS, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, między innymi Lecha Kaczyńskiego, który 10 lat temu wygrał wybory prezydenckie. Szef Prawa i Sprawiedliwości nawiązał też do przemówienia swojego brata sprzed 10 lat, który zameldował mu wtedy wykonanie zadania. I dodał, że dzisiaj on może złożyć podobny meldunek swojemu nieżyjącemu już bratu.

Do postaci Lecha Kaczyńskiego nawiązywała też kandydatka na premiera Beata Szydło. Mówiła, że jej partia odniosła zwycięstwo dzięki konsekwencji i wierności zasadom wpojonym przez tragicznie zmarłego prezydenta. "Tak, poszliśmy tą drogą i dzięki temu zwyciężyliśmy" - dodała.

Beata Szydło podkreśliła, że politycy PiS byli tam, gdzie ludziom jest ciężko i potrzebują wsparcia. Dodała, że o wyborcach nie można zapomnieć teraz, kiedy PiS cieszy się sukcesem. "Trzeba wsiąść i pojechać znowu do Polaków i z nimi pracować, bo jeżeli nie będziemy się konsekwentnie spotykali i rozmawiali i nie będziemy z ludźmi, to to nie będzie dobra władza" - mówiła Beata Szydło.

Kopacz: zostawiamy Polskę w dobrym stanie

Premier Ewa Kopacz podziękowała wszystkim, którzy oddali głos na PO i pogratulowała zwycięskiemu PiS-owi. Podczas wieczoru wyborczego szefowa Platformy Obywatelskiej powiedziała, że jej partia po ośmiu latach rządów zostawia Polskę w dobrym stanie.

"Polska jest dzisiaj zdecydowanie piękniejsza niż osiem lat temu (...) to kraj, w którym rozwijamy się gospodarczo, w którym bezrobocie jest jednocyfrowe. W takiej kondycji zostawiamy Polskę tym, którzy dzisiaj wygrali wybory" - powiedziała szefowa rządu. Ewa Kopacz podziękowała wszystkim, którzy poparli PO w poprzednich wyborach, a szczególnie tym, którzy "byli z Platformą Obywatelską do końca" i dzisiaj oddali na nią swój głos.

Premier pogratulowała również wyborczego zwycięstwa Prawu i Sprawiedliwości. Podziękowała też wszystkim Polakom, którzy poszli do wyborów.

Petru po ogłoszeniu exit polls

To nasz pierwszy krok do nowoczesnej Polski - mówił Ryszard Petru po ogłoszeniu wyników exit polls. Lider Nowoczesnej podkreślił, że jego partia pokazała, iż możliwa jest alternatywa między PO i PiS. W badaniu Ipsos dla Telewizji Polskiej Nowoczesna uzyskała 7,1 proc. głosów. Ryszard Petru zapowiedział, że w Sejmie będzie współpracował tylko z tymi, którzy są "odpowiedzialni za państwo, szanują innych i są zdolni do porozumienia".

"Będziemy zmieniać Polskę nie tylko na taką, którą się kocha, ale taką, w której chce się żyć" - mówił Ryszard Petru. "To dopiero początek, to jest dłuższy marsz" - mówił lider Nowoczesnej.

Nowacka: nie traćmy ducha, przyjdzie czas na lewicę

Zjednoczona Lewica prawdopodobnie znajdzie się poza Sejmem. Liderka ugrupowania Barbara Nowacka apelowała do wyborców i członków jej ugrupowania, "by nie tracili ducha". Jak mówiła, choć społeczeństwo postawiło na partie prawicowe, to jeszcze przyjdzie czas na lewicę.

Według sondażu exit polls dla Telewizji Polskiej, Zjednoczona Lewica uzyskała poparcie 6,6 procent, co oznacza, że nie przekroczyła 8-procentowego progu wyborczego dla koalicji.

"Byliście wielcy, byliście odważni i udało nam się obudzić w Polkach i Polakach nadzieję" - mówiła Barbara Nowacka na wieczorze wyborczym. Liderka Zjednoczonej Lewicy przekonywała, że te nieco ponad 6,5 procent to, w przeliczeniu na liczbę oddanych głosów, bardzo dobry wynik. Nowacka przypominała, że w maju czy czerwcu sondaże dla jej ugrupowania były dużo słabsze niż. "Wówczas te 6 procent było nie do pomyślenia. A jednak, chociaż tyle się udało, zobaczymy jeszcze co przed nami" - powiedziała Barbara Nowacka.

Jak dodała, choć dziś społeczeństwo powiedziało "nie" partiom lewicowym, to jeszcze wróci czas na lewicę. "I wtedy my będziemy na miejscu. Silni, zdeterminowani i z głowami podniesionymi" - podkreśliła Barbara Nowacka. Zapowiedziała, że nawet poza Sejmem jej ugrupowanie będzie stało na straży godności, sprawiedliwości i praw człowieka. Nowacka podkreśliła, że teraz przed członkami Zjednoczonej Lewicy 4 lata przekonywania i ciężkiej pracy, która, jej zdaniem, z pewnością przyniesie efekt.