O ile jeszcze do niedawna najważniejsze były wydarzenia na Wschodzie, o tyle w ostatnich kilku miesiącach na pierwsze miejsce awansowali migranci. Do tej pory udawało się pacyfikować niemieckie pomysły narzucenia całej Unii obowiązkowych i działających automatycznie kwot obcokrajowców. Jak donosi jednak w swoim piątkowym wydaniu brytyjski dziennik „Guardian”, Berlin pomysłu nie zarzucił. Wręcz przeciwnie, w najbliższych miesiącach zamierza go ponownie wnieść na agendę.

W tej chwili kluczowe są trzy zagadnienia: kwoty, zwiększenie uprawnień UE w kwestii ochrony granicy zewnętrznej i ustalenie stałego, ogólnoeuropejskiego mechanizmu finansowania migrantów. 15 z 28 krajów Wspólnoty jest przeciwnych propozycjom zgłaszanym przez Niemcy. W tej grupie są Polska i państwa Grupy Wyszehradzkiej. Nowy polski rząd stanie przed skomplikowanym zadaniem znalezienia kompromisu: zarówno kwestia blokowania stałego mechanizmu kwot, jak i stosunki z RFN są kluczowe z punktu widzenia polskich interesów narodowych. W dyskusji o kwotach Niemcy przekonują również, że należy im się wzajemność za solidarność w kwestii polityki wobec Rosji po aneksji Krymu.

Na ostatnim szczycie UE poświęconym polityce migracyjnej Berlinowi nie udało się co prawda wprowadzić do zapisów deklaracji końcowej słów o kwotach. Z punktu widzenia Polski przyjęto bardziej korzystne rozwiązania, skupiające się na próbie rozwiązywania problemu u źródła. Czyli poza granicami UE. Zdecydowano również o mechanizmach odsyłania tych, którzy ubiegają się o azyl bez uzasadnienia. Powrót tematu kwot jest jednak tylko kwestią czasu.

Nowy polski rząd najpewniej nie będzie musiał intensywnie zabiegać o zmianę formatu normandzkiego, za pomocą którego podejmowane są próby uregulowania konfliktu na Ukrainie. Od kilku tygodni obowiązuje zawieszenie broni. Obie strony wycofują na odległość 15 km od linii frontu broń o kalibrze mniejszym niż 100 mm. Rosjanie obiecują utrzymanie zawieszenia broni i przekazanie władzom w Kijowie kontroli nad granicą, jeśli Ukraińcy uznają de facto szeroką autonomię regionu i dadzą gwarancję bezpieczeństwa separatystom. Jak przekonywał w rozmowie z nami ukraiński publicysta Pawło Kazarin, rząd w Kijowie może taktycznie na taki układ się zdecydować, a próbę odzyskania Donbasu podjąć za kilka lat. Po gruntownej reformie sił zbrojnych.

Co ta sytuacja oznacza dla Polski? Przede wszystkim odsunięcie w czasie perspektywy wojny na Wschodzie na dużą skalę ze wszystkimi jej konsekwencjami, takimi jak choćby wzrost liczby uchodźców. To jednak również ryzyko wyciągania przez niektóre państwa Zachodu (Niemcy, Włochy, Francja, Grecja, Cypr, Węgry) Władimira Putina z międzynarodowej izolacji. Rosja, która zaangażowała się w wojnę w Syrii, ma szansę „zalegalizować się” jako konstruktywny partner w poszukiwaniu porozumienia pokojowego i w walce ze źródłami kryzysu uchodźców. Powrót Rosji na salony dyplomatyczne to również ryzyko obniżenia rangi polskich postulatów w sprawie rozmieszczenia w Europie Środkowej baz Sojuszu Północnoatlantyckiego (największymi przeciwnikami takiego pomysłu są Niemcy). A w efekcie utrzymywanie Polski w NATO klasy B.

– Po 16 latach członkostwa w Sojuszu, w którym są Hiszpanie, Niemcy i Portugalczycy, są dwa pułapy bezpieczeństwa. Wyższy, zachodniej części Europy, i gorszy, na Wschodzie. Trzeba pracować, by to zmienić, nie można ulegać opiniom, że wyrównanie statusu bezpieczeństwa to rodzaj przywileju, my domagamy się zrównania – mówi w rozmowie z nami zajmujący się w PiS sprawami międzynarodowymi Witold Waszczykowski.

Rząd będzie się też na nowo układał z Białorusią. 11 października prezydentem po raz piąty został Aleksander Łukaszenka. Wybory nie były uczciwe, ale nie doszło do rozprawy z opozycją, podobnej do tej z grudnia 2010 r. Unia Europejska sygnalizuje zawieszenie sankcji wobec Mińska. Decyzja w tej sprawie wejdzie w życie w listopadzie. Otoczenie prezydenta Andrzeja Dudy daje do zrozumienia, że wobec Białorusi będzie prowadzona polityka wzmacniania jej pozycji względem Rosji. Ważnym punktem będzie też ochrona interesów mniejszości polskiej. Wzmacnianiu Mińska służyć ma np. poparcie Polski dla wznowienia kredytowania białoruskiej gospodarki przez zachodnie instytucje finansowe. Można się spodziewać, że nowy rząd będzie w tym obszarze prowadził politykę zbieżną z polityką Pałacu Prezydenckiego.

W kalkulacjach szykującego się do przejęcia MSZ PiS ważny jest również region Europy Środkowej. – Trzeba odtworzyć pozycję Polski i współpracę od Morza Bałtyckiego po Czarne i Adriatyk. Nie chodzi o prymitywne powroty do międzymorza, ale o to, by ta część Europy była ze sobą tak zintegrowana, jak udało się to w Europie Zachodniej po II wojnie światowej. Tak byśmy nie byli peryferiami europejskiego centrum w trójkącie Berlin – Paryż – Bruksela, ale byśmy mieli swoją tożsamość, byśmy byli spinaczem ze Skandynawią, Ukrainą i Bałkanami – komentuje Waszczykowski. – To myślenie o planie B na wypadek, jeśli integracja zachodnioeuropejska się wywali na kolejnym kryzysie – dodaje. ©