Tym razem spadająca temperatura nie przekłada się na zmniejszenie się ruchu na zachodnio-bałkańskim szlaku - mówi Rafał Kostrzyński z polskiego przedstawicielstwa Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców. Rozmówca Informacyjnej Agencji Radiowej zaznacza, że wraz ze zmieniającymi się temperaturami sytuacja imigrantów na szlaku bałkańskim staje się coraz bardziej rozpaczliwa. Uchodźcy często są zziębnięci i przemoczeni po przeprawie przez Morze Śródziemne. "Przeziębienia, infekcje dróg oddechowych, stany skrajnego wyczerpania, co za tym idzie wyczerpania psychicznego, to jest w tej chwili bardzo powszechny problem" - mówi ekspert.

Zdaniem Rafała Kostrzyńskiego ważne jest, by Unia Europejska zajęła się problemem uchodźców w sposób bardziej zorganizowany i robiła to szybciej. W jego opinii, żeby Wspólnota mogła wywiązać się z postanowień w sprawie uchodźców, konieczne jest stworzenie w Grecji i we Włoszech tak zwanych hot spotów, czyli miejsc, w których imigranci będą rejestrowani i będą mogli składać wnioski o azyl. Rozmówca IAR zaznacza, że we Włoszech hot spoty zaczynają już działać. "Ważne jest, żeby to zaczęło jak najszybciej funkcjonować, bo w tym przypadku mamy przesuwanie bałaganu najpierw z Grecji, później z Macedonii, Serbii, Chorwacji, Słowenii do Austrii" - mówi Rafał Kostrzyński.

Dodaje, że koordynacja działań pozostawia wiele do życzenia. Kostrzyński wyjaśnia, że odpowiedzialne za poprawę sytuacji są rządy państw, w których uchodźcy są przyjmowani.
Według danych unijnej agencji Frontex, tylko we wrześniu do zewnętrznych granic Unii Europejskiej dotarło ponad 170 tysięcy imigrantów. 

>>> Czytaj też: Był symbolem naftowego bogactwa, teraz topnieje. Strata norweskiego funduszu największa od lat