Prezydent Białorusi pokazuje teraz światu swoje łagodniejsze oblicze. Pomaga to redukować premię, jaką inwestorzy każą sobie płacić za trzymanie białoruskich obligacji względem innych papierów z rynków wschodzących, do najniższego poziomu od roku. Od lutego tego roku rynek białoruskich obligacji rośnie w dwa razy szybszym tempie niż rosyjski i zdaniem analityków Ashmore Group, rajd będzie trwał w najlepsze.

Wciśnięta między Unię Europejską i Rosję Białoruś dostaje teraz hojne prezenty od obu stron jednocześnie. Latem tego roku Moskwa udzieliła jej wartej 760 mln dol. pożyczki. UE tymczasem parę dni temu zawiesiła sankcje wobec Mińska w nagrodę za decyzję Łukaszenki o uwolnieniu politycznych więźniów i pośredniczenie w rozmowach między Rosją i Ukrainą, które w lutym zakończyły się podpisaniem porozumienia pokojowego.

„Białoruś została niesłusznie skrzywdzona. Łukaszenka wykorzystał swoją pozycję mediatora na korzyść swojego państwa, inwestorzy zdali sobie teraz sprawę, że Białoruś była niedoszacowana” – mówi Jan Dehn, analityk Ashmore Group z Londynu.

>>> Czytaj też: UE zawiesza sankcje wobec Białorusi. Za zwolnienie więźniów politycznych

Łukaszenka myli pojęcia, inwestorzy nagradzają

Dodatkowa premia, jakiej inwestorzy żądają za trzymanie białoruskich obligacji dolarowych z terminem wykupu w 2018 roku względem obligacji innych rynków wschodzących spadła 19 października do 141 pkt bazowych. To najniższa wartość od 11 miesięcy. Jeszcze w styczniu sięgała 1 442 pkt bazowych – wynika z indeksów JPMorgan Chase. Od lutego tego roku białoruskie obligacje podrożały o 34 proc. W tym samym czasie, rosyjskie obligacje umocniły się o 13 proc. Rentowność białoruskich obligacji sięgała w piątek 7,35 proc.

Tymczasem jeszcze na początku roku, sam Łukaszenka wywołał prawdziwe tornado na rynku białoruskich obligacji. Po tym, jak w styczniu podczas występu na żywo w telewizji pomylił pojęcie „restrukturyzacji” długu z „refinansowaniem”, przez rynek przetoczyła się największa przecena w historii.

Z kolei dwa lata temu, pod zarzutem nadużycia władzy, białoruskie służby aresztowały Władislawa Baumgertnera, szefa rosyjskiego potentata potasowego Uralkali. Baumgertner rozwścieczył prezydenta Białorusi, wycofując się z jont venture z lokalną spółką. Rosja zamknęła postępowanie w tej sprawie w lutym, gdy został przetransferowany do Moskwy. Koncern Uralkali zaprzeczył, jakoby jego szef popełnił jakiekolwiek nadużycie.

>>> Czytaj też: Polski "Dziki Wschód". Hajnówka - polityczna twierdza z innego świata

Kurcząca się gospodarka dyktatora

Łatka dyktatora przylgnęła do Łukaszenki w kwietniu 2005 roku, kiedy sekretarz stanu USA Condoleezza Rice określiła system panujący na Białorusi jako „ostatnią prawdziwą dyktaturę w centrum Europy”. W wywiadzie dla Bloomberga w kwietniu tego roku, Łukaszenka odparł te zarzuty uderzając jednocześnie we Władimira Putina: „Nie jestem już ostatnim dyktatorem Europy. Są dyktatorzy gorsi ode mnie, prawda?”.

Pytanie, czy polepszenie stosunków z Zachodem może prezydentowi Białorusi obsłużyć swój dług, ożywić swoją kurczącą gospodarkę i wesprzeć finanse publiczne. Zarządzający funduszem Raiffeisen Kapitalanlage Ronald Schneider jest nieco innego zdania niż analitycy Ashmore. „Białoruskie obligacje nie wyglądają już na tanie” – uważa.
Większość zagranicznych dochodów Białorusi pochodzi z wpływów z eksportu produktów naftowych wytwarzanych z rosyjskiej ropy. 44-procentowy spadek cen tego surowca zanotowany w ciągu ostatnich 12 miesięcy wepchnął i Rosję i Białoruś w przepaść recesji. Białoruski PKB skurczył się w drugim kwartale o 4,5 proc., a rząd obniżył prognozy nadwyżki budżetowej o 33 proc. do 10,5 bln rubli białoruskich (ok. 601 mln dol.). Topnieją też rezerwy zagraniczne Białorusi – tylko w tym roku wartość dewiz i złota spadła 8 proc. do 4,6 mld dol.

Mistrzowska strategia

Problemy gospodarcze powodują, że Łukaszenka znów próbuje szukać nowych źródeł finansowania. Chce pozyskać dodatkowe 3 mld dol. w postaci pożyczek od Rosji i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jednocześnie wciąż planuje zagraniczną emisję obligację o wartości ok. 1 mld dol. Czeka tylko na sprzyjające warunki rynkowe – informowała w połowie października agencja RIA Novosti, powołując się na słowa białoruskiego ministra finansów Władimira Amarina.

„Białoruś po mistrzowsku łączy umiejętność dogadywania się zarówno ze swoim sąsiadem ze wschodu, jak i z zachodnimi demokracjami. Choć jej gospodarcze powiązania z Rosją są bardzo silne i wykorzystuje je na swoją korzyść, to nie chce jednocześnie dystansować się wobec zachodnich partnerów. Gospodarcza i polityczna strategia Białorusi daje nam powody do optymizmu” – uważa Aleksander Owchinnikow, współzałożyciel moskiewskiej inwestycyjnej firmy Movchan Advisers.

>>> Polecamy: Berlin, Moskwa czy Budapeszt? Oto największe geopolityczne dylematy Polski