Według NBCNews, Amerykanie mają stacjonować w północnej Syrii i współpracować z grupami, które mają już na koncie walkę z sunnickimi terrorystami. Najpewniej chodzi o Demokratyczne Siły Syrii, sojusz Kurdów, syryjskich chrześcijan, Arabów i Tukmenów. Ta mozaika, w odróżnieniu od sunnickich ugrupowań walczących z reżimem Baszara al-Asada, prowadzi aktywną walkę z islamistami i nie wchodzi z nimi w sojusze.

Według NBCNews, oficjalnie informacja o rozmieszczeniu amerykańskich sił w Syrii ma zostać ogłoszona jeszcze dziś. Według Reutersa, żołnierzy z USA ma być mniej 50.

Do tej pory Stany Zjednoczone ograniczały się do walki z Państwem Islamskim, bombardując wraz z sprzymierzeńcami cele na terenach przez nie kontrolowanych. Ameryka wspierała też bronią i szkoleniami siły walczące z Asadem, jednak te działania są mocno krytykowane. Duża część broni, a także żołnierze przeszkoleni poza Syrią przez Amerykanów, zasilają sunnickich terrorystów, a nie służą celom, jakie stawia przed nimi Waszyngton.

>>> Czytaj też: Śmigłowce Caracal jednak trafią do polskiej armii?