Informacje na ten temat podał dwa dni temu amerykański dziennik „The Wall Street Journal”. Według gazety, w każdym z krajów Sojusz miały rozmieścić oddział do tysiąca żołnierzy, choć inny pomysł zakłada rozmieszczenie tysiąca osób ale na wszystkie cztery kraje. Dyplomaci NATO w rozmowie z Polskim Radiem tłumaczyli wówczas, że dyskusje są jeszcze na bardzo wczesnym etapie, a pomysłów jest wiele.

Teraz minister Krzysztof Szczerski z Kancelarii Prezydenta potwierdza Polskiemu Radiu, że rozmowy rzeczywiście się toczą. Podkreśla, że pomysł dalszego zwiększenia liczby wojsk jest zgodny z wizją prezydenta Andrzeja Dudy. „My, jako politycy, nie odnosimy się do publikacji prasowych, ale do tego, co wiemy z rozmów na poziomie politycznym. Ale te sygnały, które właśnie stają się sygnałami publicznymi poprzez media są sygnałami budującymi” - powiedział Krzysztof Szczerski.

Według źródeł w NATO, przed zaplanowanym na połowę 2016 roku szczytem w Warszawie prawdopodobnie nie zostaną podjęte żadne decyzje w tej sprawie.

Po agresji Rosji na Ukrainę NATO zdecydowało o zwiększeniu sił szybkiego reagowania do 40 tysięcy żołnierzy. Utworzono też tzw. szpicę czyli oddział sił super-szybkiego reagowania, gotowy do działania w ciągu dwóch dni. Sojusz powołał też w sumie 8 centrów logistycznych w Polsce, krajach bałtyckich, Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech.

W związku z działaniami Rosji także poszczególne kraje Sojuszu zdecydowały o wysłaniu na wschód swoich oddziałów. Tak zrobiły m.in. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Niemcy.

>>> Czytaj też: Śmigłowce Caracal jednak trafią do polskiej armii?