Prezydent od rana spotyka się z francuskimi politykami i prowadzi z nimi konsultacje na temat sytuacji bezpieczeństwa kraju.

Jeszcze przed południem Francois Hollande przyjął na Polach Elizejskich swojego poprzednika i jednego z liderów francuskiej prawicy Nicolasa Sarkozy'ego. Pod koniec października Sarkozy pojechał do Moskwy i rozmawiał z Władimirem Putinem na temat walki przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu. Wówczas na jego głowę poleciały gromy za prowadzenie alternatywnej francuskiej dyplomacji.

Po południu prezydent Francois Hollande spotkał się z parlamentarzystami. Wszystko to przed jutrzejszą, specjalną sesją parlamentu, na której deputowani mają zapoznać się z aktualną sytuacją po zamachach.

Premier Francji Manuel Valls poinformował z kolei, że Francja nie planuje wycofać się z nalotów na pozycje tzw. Państwa Islamskiego w Syrii. Poinformował też, że w związku z sytuacją w całym kraju na ulice zostanie wysłanych w sumie 10 tysięcy żołnierzy.

W piątkowych zamachach w Paryżu zginęło 129 osób, a ponad 350 zostało rannych. Do tej pory zidentyfikowano już ciała 103 ofiar. Jak informuje z Paryża specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, wiadomo już, że zamachowców było nie siedmiu, a co najmniej ośmiu, a jednemu z nich udało się uciec. Policja prowadzi teraz obławę na mężczyznę.

Grecy twierdzą, że dwóch spośród napastników przybyło do Europy z Syrii. Jeden z nich miał początkowo trafić do obozu w Serbii. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

>>> Czytaj też: Klucz do pokonania Państwa Islamskiego leży w Moskwie?