Na trybunach miała zasiąść kanclerz Angela Merkel i członkowie niemieckiego rządu. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere poinformował, że wieczorem zaczęły pogłębiać się podejrzenia co do możliwości zamachu podczas meczu.

Policja podawała wcześniej, że chodziło o zagrożenie atakiem bombowym. Wobec tego, na niespełna półtorej godziny przez planowanym rozpoczęciem spotkania, zapadła decyzja o jego odwołaniu.

Służby sprawnie ewakuowały nielicznych kibiców, którzy byli już na trybunach. Wbrew wcześniejszym doniesieniom, kanclerz Angeli Merkel nie było jeszcze na stadionie. Niemieckie służby nie chcą zdradzać szczegółów dotyczących całego incydentu. Media podawały, że w okolicach stadionu odkryto samochód z materiałami wybuchowymi. Lokalne władze nie potwierdziły tych doniesień.

>>> czytaj też: Szykowano kolejny zamach? Mecz Niemcy-Holandia odwołany, a stadion w Hanowerze został ewakuowany