Po spotkaniu z premierem Aleksandarem Vućiciem Donald Tusk powiedział, że powodem jego przyjazdu jest przede wszystkim dramatyczny kryzys imigracyjny. Zapewnił, że Serbia może liczyć na wsparcie Unii Europejskiej w obliczu kryzysu imigracyjnego i że w Brukseli ma przyjaciół. "Możecie liczyć na dalszą finansową pomoc" - mówił Tusk. Dodał, że nakłoni liderów państw unijnych, by wspierali kraje Bałkanów zachodnich, które są na pierwszej linii. "Jeśli chcemy zachować Schengen, musimy wesprzeć Bałkany zachodnie" - powiedział.

Dodał, że kontrola granic powinna być przeprowadzana w sposób skoordynowany, aby nie wpływało to negatywnie na sąsiadów. Z powodu braku kontroli na granicach zewnętrznych to jest między UE a Turcją , niektóre kraje regionu zaostrzyły kontrole na swoich granicach. "Nie możemy potępiać tego, co robią, ale byłoby lepiej dla Europy gdyby podjęto wspólne działania" - powiedział Tusk, dodając, że ten kryzys jest wyzwaniem bez precedensu i wymaga ścisłej i stałej współpracy.

Premier Aleksandar Vućić zapewnił, że Serbia wie jak chronić swoje interesy i jeśli Słowenia, Chorwacja i Węgry nie będą przyjmować imigrantów ekonomicznych to Serbia zrobi dokładnie to samo. "To co się obecnie dzieje jest nową męczarnią dla wszystkich" - mówił szef serbskiego rządu. Podkreślił, że Serbia nie ogrodziła swoich granic i nie zamierza tego robić. Zapewnił, że jego kraj chce szanować europejskie wartości, ale też chronić swoje interesy. Podziękował Donaldowi Tuskowi, że z uwagą wsłuchał się w nurtujące Belgrad problemy.

Jutro przed południem szef Rady Europejskiej pojedzie do Tirany na rozmowę z premierem Albanii Edim Ramą. Po południu będzie w Skopje, gdzie spotka się z prezydentem Macedonii Gjorge Iwanowem i premierem Nikołą Gruewskim.

We wszystkich trzech stolicach podkreśla się znaczenie tej wizyty i kluczową rolę państw Bałkanów zachodnich w rozwiązywaniu palącego problemu jakim jest kryzys imigracyjny.

>>> Czytaj też: Imigranci zablokowali granicę Grecji z Macedonią. Grożą strajkiem głodowym