Tymczasem służby bezpieczeństwa natrafiły także na ślady innych dżihadystów w Atenach.

Obaj terroryści przypłynęli z Turcji na wyspę Leros w tej samej, prawie 200-osobowej grupie uchodźców i zostali tam zarejestrowani 3 października. Obaj posługiwali się fałszywymi paszportami. Jak donosi grecka gazeta „Kathimerini”, prawdopodobnie tę samą drogę przebył też trzeci zamachowiec z Paryża. W styczniu w Atenach odbyła się tajna akcja greckich i międzynarodowych służb bezpieczeństwa w celu schwytania podejrzanego dżihadysty - tego samego, który później był domniemanym organizatorem zamachów we Francji 13 listopada. Jak utrzymuje gazeta, grecka policja trafiła ponadto na ślady innych terrorystów w tym kraju.

O możliwości przedostawania się podejrzanych o dżihad w tłumie imigrantów służby bezpieczeństwa informowały rząd Aleksisa Tsiprasa kilka miesięcy temu.

Tajne europejskie służby szacują, że około dwóch tysięcy francuskich obywateli przyłączyło się do tzw. Państwa Islamskiego. Z tego prawie sześciuset wróciło później do Europy przez Grecję. 

>>> Czytaj też: Muzułmanie wychodzą na ulice Europy. "Nie dla terroryzmu, tak dla meczetów"