Członkostwo w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) jest dużą szansą na internacjonalizację polskiego biznesu. Ale deklaracje nie wystarczą. Dotąd w relacjach z Chinami zrobiono wciąż za mało. Jeśli nie chcemy stracić ostatniej szanse na azjatyckie kontrakty Polska powinna wziąć się do pracy teraz. Celowo piszemy „Polska”, bo to nie jest zadanie tylko dla biznesu lub tylko dla rządu.

Prezydent Chin Xi Jinping zainaugurował działalność Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (Asian Infrastructure Investment Bank, AIIB) w czerwcu 2015 r. Polska przystąpiła do niego podpisując porozumienie 9 października jako 53 kraj-sygnatariusz i jedyny przedstawiciel regionu Europy Środkowej i Wschodniej (ostatecznie sygnatariuszy nowego banku jest 57). Udział Polski w kapitale założycielskim banku (100 mld dol.) wyniesie 831,8 mln dol. (niecały 1 proc. głosów) – ta kwota musi zostać wpłacona w gotówce w pięciu jednakowych ratach. Jednym z zasadniczych celów AIIB będzie wsparcie kapitałowe i eksperckie w modernizacji lub budowie nowych międzynarodowych projektów rozwoju infrastruktury logistycznej, sieci wodno-kanalizacyjnych oraz ochrony środowiska w ramach projektu Nowego Jedwabnego Szlaku, który często jest określany jako chiński Plan Marshalla. Azjatycki Bank Rozwoju wskazuje, że potrzeby inwestycyjne w sektorze infrastruktury w Azji do 2020 roku wynoszą 8 bilionów dol.

>>> Czytaj też: Duda: Chcemy, by Polska stała się centrum logistycznym dla chińskich inwestycji

Żeby korzyści z naszego członkostwa w AIIB przeważyły nad kosztami trzeba podjąć ciężką pracę na krajowym podwórku. W jej ramach powinna zostać nawiązana ścisła współpraca na linii administracja państwowa – organizacje eksperckie – przedsiębiorcy, a także media. Administracja odpowiedzialna byłaby za koordynację projektów, natomiast organizacje eksperckie gromadziłyby, analizowałyby i dzieliły się wiedzą z przedsiębiorstwami.

W tym kontekście musimy pamiętać, że samo przystąpienie do AIIB nie gwarantuje żadnych korzyści polskim firmom. Tworzy jednak właściwy klimat polityczny dla ekspansji zagranicznej tych spółek na rynkach o wysokim potencjale rozwoju, zwłaszcza w regionie Azji Centralnej, a w przyszłości nawet w Afryce.

Dzięki członkostwu Polski w AIIB krajowe podmioty uzyskają dostęp do procedur przetargowych na podstawie których będą wybierani wykonawcy oraz współpracujące z nimi instytucje finansowe, a także innych kluczowych informacji dotyczących tych rynków. Ponadto wsparcie finansowe przyszłych projektów przez nowy bank znacznie zmniejszy ryzyko dla polskich przedsiębiorstw m.in. poprzez zabezpieczenie finansowe czy też wstępną weryfikację lokalnych partnerów biznesowych. Ponadto możliwość realizacji inwestycji na odległych rynkach ułatwi budowę krajowym podmiotom nowych przyczółków do dalszego rozwoju, a ich wejście w skład międzynarodowych konsorcjów będzie dla nich cennym doświadczeniem oraz atutem przy kolejnych próbach umiędzynarodawiania ich działalności biznesowej.

Należy mieć na uwadze, że decydujący wpływ na decyzje podejmowane przez bank będą zapewne mieć władze chińskie, które w nowej instytucji finansowej dysponują 26 proc. udziałów, a także posiadają silne polityczne wpływy na terenach, gdzie będą prowadzone inwestycje. Żeby uniknąć marginalizacji w tej wielopłaszczyznowej rozgrywce o dostęp do perspektywicznych rynków oraz kontraktów wartych setki milionów dolarów (jak to się w przeszłości zdarzało, np. w Iraku), niesłychanie istotne będą kompetencje, znajomość lokalnych zasad prowadzenia biznesu i rozmów z partnerami pochodzącymi z odmiennych kręgów kulturowych. Wprawdzie Pekin deklaruje dążenie do jak największej przejrzystości w procesach decyzyjnych, należy jednak przypuszczać, że nie wszystkie mechanizmy zostaną precyzyjnie określone.

>>> Czytaj też: Polska atrakcyjniejsza dla biznesu niż Państwo Środka? Zatrudnienie Polaka będzie tańsze niż Chińczyka

Aby inwestycja w AIIB zwróciła się polskiemu podatnikowi należy wzmocnić rolę dyplomacji gospodarczej i poprzez działania polityczne wpływać na uzyskanie kontraktów przez polskie firmy. Do tego potrzebne jest spełnienie pięciu warunków.

  • Polskie firmy muszą wiedzieć, że takie przetargi się w ogóle odbywają i jakie są ich kryteria. Dlatego, na początek, potrzebna jest akcja informacyjna – firmy muszą się w ogóle dowiedzieć, co to jest AIIB.
  • Należy wytypować branże, w których Polska i polskie firmy dysponują przewagą konkurencyjną lub w których przynajmniej istnieje nadzieja że taką przewagę mogą osiągnąć.
  • Należy wzmocnić firmy, aby uzyskały globalną konkurencyjność i były w stanie konkurować o kontrakty z firmami z krajów rozwiniętych, takich jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Australia czy Korea Południowa (kraje w AIIB).
  • Należy monitorować odbywające się przetargi aby mieć pełen obraz i odpowiedzi na pytania: czy polskie firmy w nich startują, czy je wygrywają, czy przegrywają, a jeśli przegrywają to dlaczego?
  • Należy wzmocnić rolę dyplomacji gospodarczej i poprzez działania polityczne wpływać na uzyskanie kontraktów przez polskie firmy.

Jedynie taka regularna i skoordynowana praca wielu branż (administracji, ekspertów, mediów i co najważniejsze biznesu) może przyczynić się do wypracowania skutecznego udziału Polski w AIIB. Wówczas za sukces nie będzie uznawana sama akcesja do nowej instytucji finansowej, ale realne korzyści które z niej wynikną dla polskich firm i polskich podatników.

Autor jest założycielem Centrum Studiów Polska – Azja.