Poszukiwania zbiegłych terrorystów, zagrożenie nowymi atakami i związane z tym szczególne środki bezpieczeństwa nie sprzyjają zwiedzaniu i odpoczynkowi w tym mieście. „Jestem turystką i nie czuję się tu komfortowo więc wyjeżdżam, to nie jest dobry moment, żeby w pojedynkę spacerować po mieście, gdy ludzie są pod tak dużą presją” - powiedziała jedna z turystek.

Według ekspertów za wcześnie jeszcze mówić o konkretnych skutkach obecnej sytuacji dla gospodarki i turystyki w Brukseli. Już dziś jednak właściciele restauracji i kawiarni ubolewają, że od kilku dni mają mniej klientów, a dyrektorzy hoteli wskazują, że ich goście odwołują przyjazdy i konferencje. Sporych strat finansowych obawiają się także kina i teatry, które zwykle w okresie przedświątecznym cieszą się dużym zainteresowaniem. Pełne ręce roboty mają za to ochroniarze. Od kilku dni pracują na dodatkowe zmiany, bo mają coraz więcej zleceń.

Czwarty - najwyższy stopień zagrożenia terrorystycznego w Brukseli ma trwać do poniedziałku. Od dziś powoli otwierane są szkoły i metro. Podziemna kolejka zatrzymuje się jednak tylko na połowie stacji i będzie jeździć krócej niż zwykle.

>>> Czytaj też: Król: Nie dajmy się zastraszyć. To będzie forma realizacji celu terrorystów