Związki zawodowe chcą wpisania stażu do rozwiązań obniżających wiek emerytalny.

– Emerytura to nie tylko PESEL, ale także życie zawodowe. Dlatego uważamy za uzasadnione, by dać możliwość przejścia na emeryturę po 40 latach pracy – mówi nam Jan Guz, szef OPZZ. Solidarność nie chce na razie mówić, jaki staż zaproponuje, ale także jest za tym, by był on uzupełnieniem do wieku emerytalnego. Porozumienie w tej sprawie związek podpisał jeszcze w trakcie kampanii wyborczej z Andrzejem Dudą, wówczas jeszcze kandydatem na prezydenta.
Zarówno Solidarność, jak i OPZZ będą chciały poruszyć temat podczas spotkania Rady Dialogu Społecznego, która zastępuje dawną Komisję Trójstronną rządu, pracodawców i pracowników. Termin pierwszego posiedzenia RDS jest właśnie ustalany.

Jeśli postulaty związków zostałby faktycznie połączone z obniżeniem wieku do poprzedniego poziomu, to efektem byłaby możliwość jeszcze wcześniejszego przechodzenia na emeryturę niż przed 2013 r. Przy wymogu czterdziestoletniego stażu osoba, która zaczynała pracę w wieku 18 lat, mogłaby otrzymać świadczenie, już mając 58 lat. Dla kobiet to ponad 2,5, a dla mężczyzn ponad 7,5 roku wcześniej niż obecnie.

Z kolei rolnicy, jak wynika z projektu PSL, który także chce uwzględniania stażu, mogliby przechodzić na emeryturę w wieku 56 lat.

– Staż pracy dopingowałby ludzi, by zauważyli, że praca na dziwnych kontraktach nieoskładkowanych nie buduje ich przyszłości emerytalnej – podkreśla rzecznik Solidarności Marek Lewandowski.
Prace nad ustawą obniżającą wiek emerytalny prowadzone są w kancelarii prezydenta. Andrzej Duda i rząd proponują odwrócenie zmiany wprowadzonej w 2012 r. przez PO i PSL i obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. O wpisaniu stażu, jako warunku pozwalającego na przejście na emeryturę na razie nie ma mowy, ale nie wiadomo, czy to ostateczna decyzja. – Będzie dyskusja nad szczegółami, nie można wykluczyć zmian w procesie konsultacji projektu – mówi nam Zdzisław Sokal, doradca prezydenta do spraw gospodarczych.

Związki zawodowe chcą połączenia obniżenia wieku emerytalnego z wprowadzeniem kryterium stażu z kilku powodów.

„Solidarność” liczy, że wprowadzenie stażu jako kryterium przechodzenia na emeryturę będzie drogą do upowszechnienia płacenia składek emerytalnych. A to w przyszłości oznacza wyższe emerytury. – Bez płacenia składek na fundusz emerytalny wiek emerytalny jest kwestią drugo- czy trzecioplanową. Można pracować i 100 lat, ale jeśli się nie odprowadza składek emerytalnych, to nie ma szans na nic więcej poza emeryturą minimalną. Zawsze wskazywaliśmy , że problemem funduszu emerytalnego jest kwestia wpływów, a nie wieku czy innych warunków – mówi Marek Lewandowski, rzecznik związku.

Stąd jako alternatywę do podwyższania wieku emerytalnego „Solidarność” proponuje poszerzenie oskładkowania pracy. Już poprzedni rząd zdecydował, że od stycznia 2016 r. umowy-zlecenia będą oskładkowane do poziomu minimalnego wynagrodzenia. „Solidarność” uważa to za krok w dobrym kierunku, ale za mały. Związkowcy będą chcieli docelowo rozmawiać na Radzie Dialogu Społecznego także o pełnym oskładkowaniu umów-zleceń. Ich zdaniem takie działania to lepszy sposób na rozwiązanie deficytu w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych niż podnoszenie wieku emerytalnego. Wymusza bowiem płacenie wyższych składek, co jednocześnie zwiększa przyszłe świadczenia i zmniejsza deficyt w FUS.

>>> czytaj też: Strategiczne partnerstwo Polski i Chin. Staniemy się bogatsi niż Niemcy?

Staż za minimalną

Widać różnice między związkami w podejściu do definicji stażu. „Solidarność” utożsamia go z okresem składkowym, a więc ze wszystkimi odprowadzonymi składkami od wynagrodzeń. To spójne z koncepcją związku wymuszania opłacanie składek. Skutkowałoby to wyższymi świadczeniami.

OPZZ dopuszcza pewne wyłomy w tej zasadzie. Zdaniem szefa tej organizacji Jana Guza do stażu, który byłby podstawą do wcześniejszego przejścia na emeryturę, doliczane powinny być inne okresy, za które niegdyś nie odprowadzano składek, a czyni się to dziś. – Chodzi np. o urlop wychowawczy, ale też służbę wojskową – podkreśla Guz. Takie rozwiązania w przypadku wieku kobiet i mężczyzn obniżyłyby faktyczny wiek przejścia na emeryturę o kolejny rok lub więcej.

OPZZ chce jednak zawrzeć tu pewien bezpiecznik. Prawo do skorzystania z takiej emerytury wynikającej z osiągnięcia odpowiedniego stażu przed osiągnięciem wieku emerytalnego miałyby osoby, których odłożona już składka pozwala na przyznanie co najmniej minimalnego świadczenia.

Kłopot przed emeryturą

Kolejny argument pojawiający się wśród związkowców za obniżeniem wieku i wprowadzeniem stażu to słabe przygotowanie polskiego rynku do pracy osób starszych. Rząd Donalda Tuska wprowadził wydłużenie wieku emerytalnego od 2013 r. Miał temu towarzyszyć szereg działań wspierających obecność osób w wieku przedemerytalnym na rynku pracy. Poziom zatrudnienia w grupie 55–64 wprawdzie wrósł w Polsce do ponad 40 proc., ale średnia unijna przekracza 50 proc. Stąd pomysł zmian prawnych mający pomagać w aktywnym starzeniu się. Taką propozycję ma OPZZ. – Chodzi o bardziej elastyczne podejście do pracy seniorów, by starszy pracownik nie był wyrzucany z pracy i dalej pracował i by zachęty do tego mieli i pracodawca, i pracownik, np. mniejsze składki na ZUS, dłuższe urlopy,a krótszy czas pracy – mówi Jan Guz .

Gdyby propozycje związków weszły w życie i możliwe byłoby przejście na emeryturę wcześniej niż w wieku 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn (czyli zgodnie z propozycją prezydenta Andrzeja Dudy i stanem prawnym sprzed 2013 r.), to negatywne skutki dla finansów publicznych będą wyższe niż w przypadku prostego odwrócenia reformy sprzed kilku lat. A tylko ono w 2016 r. może kosztować około 4 mld zł – to szacunki na podstawie uzasadnienia do ustawy wydłużającej wiek emerytalny.

Wprowadzenie stażu spowodowałoby, że sporo mężczyzn, którzy dziś idą na emeryturę w wieku 65 lat i 8 miesięcy, korzystałoby z niej wcześniej. W zeszłym roku na emeryturę przeszło 75 tys. mężczyzn. Jak wynika z naszych wyliczeń, gdyby jedna trzecia z nich zgłosiła się o świadczenie o rok wcześniej, to FUS potrzebowałby dodatkowych 600 mln zł rocznie.

Propozycje związków oznaczają także znacząco niższe świadczenia. Przejście na emeryturę np. w wieku 58 zamiast 65 lat oznacza, że ubezpieczony zgromadzi mniejszy kapitał, a zgromadzona składka będzie waloryzowana siedem lata krócej. Dodatkowo wyliczona emerytura będzie dzielona przez znacznie większą liczbę miesięcy. Efekt: świadczenie będzie o ponad połowę niższe niż przy zakończeniu pracy w wieku 65 lat.

Rozmowy o szczegółach propozycji związków ruszą, gdy na stole znajdzie się projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny. Prezydencki minister Andrzej Dera mówił wczoraj w RMF FM, że nastąpi to wkrótce. Doradca gospodarczy prezydenta Zdzisław Sokal powiedział nam, że w tej sprawie Kancelaria Prezydenta ma się konsultować z rządem. Jak zaznaczył, najważniejsze, by decyzje w tej sprawie były przemyślane.

Minister Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, mówił nam z kolei, że intencją rządu jest przywrócenie stanu sprzed reformy. Wprowadzenie stażu jego zdaniem byłoby kłopotliwe, bo nie wszyscy byliby go w stanie udokumentować.